Kiedy w telewizji pojawiała się charakterystyczna czołówka z postacią gentelmana w meloniku podążającego żwawo w kierunku starego kina i ta specyficzna melodyjka, od telewizora nie można mnie było odegnać.Zastygałam i z lubością oglądałam i mogłam te filmy oglądać po raz drugi, trzeci, czwarty bez znudzenia.
Pamiętacie może- cykl ten prowadził pan w ciemnych okularach (S. Janicki) o przenikliwym głosie, wibrującej głosce "r", który tak barwnie, fascynująco opowiadał o dawnych filmach i aktorach.To dzięki staremu kinu mogłam spotkać się przez pośrednictwo szklanego ekranu z tak wybitnymi w ówczesnych latach postaciami aktorskimi jak charyzmatyczny Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Helena Grossówna, Mira Zimińska, Michał Znicz, Hanka Ordonówna, Tola Mankiewiczówna, Aleksander Żabczyński.
Filmy pokazywane w tym cyklu nie były może kinem wysokich lotów np. takim z podwójnym dnem, czy psychologicznym zacięciem jakie bardzo lubię, to były raczej lekkie komedie, najczęściej romantyczne, urocze i czarowne właśnie dlatego, że pokazywały świat, jakiego już nie ma, inny sposób mówienia, opowiadania, akcentowania, inne bardziej wysublimowane poczucie humoru, ludzi, którzy żyli jakgdyby piękniej i w spokojniejszych czasach.
W tych filmach kobiety posiadały klasę i elegancję nie tylko dzięki pięknym kreacjom i misternie ułożonym fryzurom, posiadały jeszcze to coś dostojnego i eterycznego w sposobie bycia co dziś trudno byłoby wyszkolić drogą naśladownictwa.
Panowie zaś byli niezwykle szarmanccy, mieli maniery, jakich dziś nie uświadczysz nawet od najkulturalniejszego mężczyzny. Chodzili we frakach, ostatecznie w garniturach, z chusteczką w butonierce, grzebyczkiem w kieszonce, w pełnej gotowości jego użycia gdy zajdzie potrzeba przygładzenia wypomadowanego włosa. Przynosili swoim kobietom bukieciki, pisali liściki i śpiewali piękne piosenki chcąc oczarować wybrankę swojego serca.
Mnóstwo było w starym kinie humoru sytuacyjnego, przezabawnych akcji, komicznych osobowości z jakimś narowem czy tikiem nerwowym, zaskakujących intryg, podmian osób, komedii omyłek. Te filmy sprawiały prawdziwą przyjemność oglądającemu, dawały szczególne poczucie zrelaksowania, zarażały pogodą ducha. Towarzyszył im szczególny nastrój, trochę taki jakby oglądało się je z leciwego projektora filmowego siedząc w prawdziwym starym kinie, na pożółkłym ekranie, gdzie porysowana taśma niekiedy wręcz zrywa się z rolki, zacina, przeskakuje, słychać jakieś trzaski, dźwięk projektora.
W starym kinie nikt już dziś nie zagra na pianinie...śpiewano- ach jaka szkoda. Tęsknię do tego, po prostu tęsknię i mam zamiar zacząć się rozglądać za filmami tego gatunku- może na allegro bo widzę, że nasza telewizja publiczna zaniedbała sięgania do tak odległego lamusa?
15 komentarzy:
:*
i to ich "Ł"... :)
Mogę się podpisać pod każdą Twoją refleksją! :)
można powiewdzieć, że podkradłaś ;)) mi temat - zakupiłam "stare" filmy z "dziennikiem" i nie mogłam się zebrać by je sfotografować... to taki żart, fajnie, że jest też ktoś, kto tak jak ja wspomina kino (może faktycznie nie najwyższego polotu) ale nie przepełnione seksem, przemocą... a Aleksander Żabczyński według mnie jest najprzystojniejszym aktorem wszechczasów (Brad Pitt do pięt mu nie dorasta ;)) )
dziękuję za chwilę wspomnień :)))
... i Mieczysława Ćwiklińska bez której nie wyobrażam sobie dobrego filmu z tamtych lat...
"Ten obraz jest już ledwie ruchomy
choć kino było w pełni objazdowe
i nie pamiętam prawie wcale
czy na ekranie był napis - koniec
przypominam sobie jak przez mgłę
że przywieźli piękną Angelikę
a murarze wchodzili na salę
przez zeszłoroczną kronikę
operator - człowiek z charakterem
prężył tatuaż - ''Cyganka wśród palm''
ktoś zbytnio filmowi zawierzył
wtedy to ktoś bliski pozostał sam
ten pierwszy - trochę bledszy
prześcieradło niósł po filmie
i z piękną na chwilę Angeliką
tańczył w filmowej gęstej mgle
kino opustoszało i odjechało
a tamta została wciąż sama
i stanęła nad brzegiem rzeki
na krawędzi wiecznego odkochania
ten obraz jest już odjazdowy
bo kino było w pełni ruchome
i nie pamiętam prawie wcale
czy na prześcieradle był napis
KONIEC "
SDM -"Kino objazdowe w Złockiem
ech, te czasy
mądrze prawisz!
z łezką w oku oglądałam wybrane przez Cibie urywki, przy ostatnim zaśmiewalismy się z synkiem głośno.
łącze się w uwielbieniu dla starych polskich filmów, tak dawno nie widziałam w telewizji " Pani minister tańczy", "Zakazanych piosenek" , " Czy Krystyna to dziewczyna"...
lecę sprawdzić czy da radę jeszcze gdzieś dostać dziennik ze starymi filmami
a pamiętacie "Skarb?" :)
a co do Ł, miałam takiego profesora na studiach, mówił to tak naturalnie, tak samo jak dźwięczne "h", he, kto dziś mówi dźwięczne "h"? Miód dla ucha
Pana Janickiego mozna wciaz sluchac w RMF Classic http://www.rmfclassic.pl/index.html?a=odeon. to nie zupelnie to samo co "w starym kinie" ale jak sie przymknie oczy ...
Jak ja cię doskonale rozumiem! Podpisuję się pod Twoim postem rekami i nogami! Tak kocham te filmy, zwłaszcza komedie. Mam stare filmy ze źródeł nieoficjalnych :/ ale najważniejsze,że są. Od czasu do czasu urządzam sobie seansik. Szkoda tylko, że nikt w mom otoczeniu nie podziela mojej pasji... Dobrze, że mam Was :DDD
Ojej, jaki fajny post:) Ja odziedziczyłam po mamie sentyment do filmu "Wrzos". Znacie, lubicie?
Decomarta - ja mam to samo... To co, kiedyś wspólny seansik???
aga - ja bym była chyba na zabój zakochana w tym profesorze :D
Niesamowite że jast tak wiele osób lubiących stare kino ,ja sama nieraz wychwycę tego typu rodzynki na kanale Kino polska . Ulubioną kołysanką mojej córki jest "Ach śpij kochanie " i zawsze kiedy mam ją zaśpiewać przed oczami mam Eugeniusza Bodo i Adolfa Dymszę jak ją śpiewają .Pozdrawiam miłośniczki starego kina ,Kama dzięki za wspaniały post.
Kobitki jak Was tak czytam to strasznie miło byłoby sobie z Wami pooglądać i ewentualnie pokomentować powzdychać na jednej wielkiej wspólnej kanapie takie stare filmy z Dymszą, Bodo czy Żabczyńskim.
to kiedy przyjeżdżasz??? :*
Drogie Panie. Jaki tytuł nosi czołówka muzyczna z tego cyklu? Muszę zdobyć nuty, aby sobie trochę pograć i pomarzyć przy tym. To nie prawda, że tylko kobiety mają takie refleksje, nas mężczyzn też nachodzą czasami ciepłe myśli związane ze starymi filmami. To zaczynało się chyba w niedzielę o 12. Potem był rosół. Cudowne czasy.
Pozdrawiam. Robert
Prześlij komentarz