środa, 17 września 2008

Biblioteczka domowa

W czasie gdy chorowałam zmuszona wiele godzin do leżenia częściej sięgałam po lekturę, ona na mnie czeka jakby co w pogotowiu do wyboru zależnie od nastroju- na brak książek w domu nie mogę narzekać, czas dzięki temu szybciej mi upływał i dużo przyjemniej niż gdybym tępo gapiła się w sufit. Na szczęście prawie zupełnie już zdrowa podniosłam się przed weekendem z łoża, zrealizowałam nawet swe wyjazdowe plany sobotnio/niedzielne a dziś gdy tylko na chwilę zaświeciło słońce, rzucając światło na moje zbiory książkowe sfotografowałam naszą całościenną domową biblioteczkę.

domowa biblioteczka w pokoju pracy- zwanym przez nas także pokojem biurowym

poza książkami stojącymi grzecznie i po żołniersku na półkach regału, upchnęłam to co należy do mniej reprezentacyjnych papierzysk- czasopisma, broszury, zeszyty lub pojedyńcze kartki z zapiskami w pudełkach ikeowskich i segregatorach z podobnej serii kwiatowej


Kiedy wprowadzaliśmy się do tego naszego pierwszego mieszkania nie mając ani większej świadomości co tak naprawdę chcemy tu stworzyć, ani konkretnych wizji na jej zagospodarowanie, ani większych pieniędzy-mebel biblioteczny sklecony z płyt przez męża łączonych wprost na ścianie był pierwszą naszą wspólną małżeńską inwestycją. Każdy z nas miał do zabrania z rodzicielskiego domu tyle książek, gdzieś je trzeba było ulokować, tylko gdzie w tak małym mieszkaniu. Przyszedł nam więc pomysł na zagospodarowanie całej niewykorzystywanej zazwyczaj w domach wątłej przestrzeni za drzwiami do pokoju.

widok na biblioteczkę z przedpokoju

Zastąpiliśmy te skrzydłowe zrobionymi własnymi środkami - drzwiami suwanymi( kiedyś może do wymiany na jakieś bardziej eleganckie bo co tu kryć są bardzo skromne) a ta zbyt mało głęboka jak na konkretniejsze meble część pierwotnie za drzwiowa stała się wymarzonym miejscem na regał książkowy potrzebujący akurat zaledwie te 21 cm głębokości. Do dziś cenimy sobie bardzo ten nasz najpierwszy pomysł.
Zawsze marzyłam by mieć taką swoją prywatną miniblibliotekę i mam w sumie bez czekania i niewielkim nakładem środków.



ulubiona seria przygodowa męża Clive Cussler



18 komentarzy:

monika pisze...

Najprostsze rozwiązania są najlepsze :) Jakby zabrakło miejsca na książki to podrzucam pomysł mojej mamy - zagospodarowała przestrzenie za.. zasłonami - karnisze są przywiercone do sufitu w odległości ok . 20cm od ściany - za zasłonami zmieściły się 2 regaliki na książki :)
Cieszę się, że jesteś już zdrowa i ciepło pozdrawiam!

joanna.ka pisze...

Jak dobrze, ze czujesz się lepiej :)
Uwielbiam ksiązki, a Ty zrobiłaś mi ogromna przyjemność tymi zdjęciami (niektóre pozycje poznaję:))
Swietne wykorzystanie miejsca, ładny kolor ściany, dobry pomysł z suwanymi drzwiami...
I jaki porządek! Bardzo miło patrzeć :))

Anonimowy pisze...

Czy Ty Kasiu masz ogromne mieszkanie ?? 100 metrów jak ja ?? gdzie się to wszystko mieści?? Cieszę sie ognromnie że ozdrowiałaś.. to najważniejsze, pozdrawiam tak ciepło i serdecznie jak tylko umiem.. kasia z łodzi

Ewa pisze...

Takie płytkie wneki za bardzo dobre na półki z ksiązkami - bardzo dobry pomysł!
Własnie szukam inspiracji.
Pozdrawiam i cieszę sie, że jest Ci lepiej.
Ewa

Kama pisze...

Dziewczyny-i ja się z Wami;) cieszę, że mi lepiej i świat już nie wiruje. Ten pomysł przy braku miejsca z biblioteczką za zasłonami- fajowy Monika.
Kolor ścian Joann.ka to zielone wzgórze dekorala panuje on za biblioteczką i na ścianie okiennej ponieważ pokój jest prostokątny chciałam optycznie go ukwadratowić reszta ścian jest machnięta jaśniejszą zielenią.Rzeczywiście zmienia to nieco proporcje. W przyszłym domu kolory moich ścian będą bardziej stonowane, neutralne-będą subtelnym tłem do mebli i dodatków.Tutaj eksperymentowałam trochę a miałam tak w ogóle w tym czasie dziką chęć na zieleń wokół ale tak to przeobrażam się na bardziej wyrafinowane klimaty kolorystyczne w mieszkaniu.
Kasiu moje mieszkanie ma 42.5 metrów kwadratowych z tego ponad połowa tego 11m. pokoju jest zawładnięta ściśle przez biuro domowe męża i wyłączona z praktyczności tzn nic w tej przestrzeni nie upcham nie pochowam,jest tam też kolejny regał od podłogi po sufit z jego sprawami zawodowymi- nie pokażę jednak tego mimo że naprawdę ładniejszego od zaprezentowanego regału bo na nim wiecznie panuje bajzel- nie z mojej przyczyny bynajmniej:)

decomarta pisze...

No i właśnie o takiej biblioteczko-ścianie właśnie marzę! Kiedyś też dorobię się wielu półek :)
Pozdrawiam i cieszę się, że wróciłaś do zdrowia!

mada pisze...

Taka biblioteczka to moje marzenie. Swoich książek już nie mam gdzie upchnąć...

Anonimowy pisze...

Masz przesliczny dom, ksiazki w takim domu sa niezbedne. Oczywiscie doczytania:-)

Nasza kochana ruderka. pisze...

Dobrze ,ze wrocilas do zdrowia! Biblioteczka zachwyca. Uwielbiam ksiazki.Niestety nie posiadam ich zbyt wiele,poniewaz nie moglam wziasc z Polski takiej ilosci.Tutaj natomiast nie kupuje za wiele.Zawsze z podrozy do kraju wracam z kilkoma,ale zeby dorobic sie takiego zbioru jak twoj bede musiala poczekac kilka lat:-)Pozdrawiam cieplo.

jagnieszka pisze...

Już Cię kocham kobieto za tę ilość ksiązek:))))oczywiście,regał świetny ale zawartość o wiele lepsza:)
fajnie,że już Ci błędnik nie szaleje i że się lepiej czujesz,pozdrówka aga

festoon pisze...

dobrze,że znów jesteś :)

anne pisze...

jak ja kocham taki widok :)))
i chociaż sama noszę sie z zamiarem obłożenia książek by trochę ujarzmić kolorystyczny chaos Twój baaaardzo mi sie podoba :)) dostrzegłam kilka znajomych tytułów, a kilka z chęcią bym pożyczyła :))))

i jak dobrze, że czujesz się już lepiej :)))

Kama pisze...

:)Mam ochotę Was wszystkie uściskać tak mnie jakoś naszło:).
Kiedyś ... to takie moje mrzonki marzonki zafunduję sobie w nowym domu- też marzenie utopia:) osobne pomieszczenie na bibliotekę takie w nieco tajemniczym klimacie staroangielskim a w tym pokoju piękne zdobne regały a na nich książki współczesne i wiekowe- stare i tak od podłogi po sufit od ściany do ściany na wszystkich ścianach, będą też drabinki, marzyłaby się antresola ale bez przesady poza tą z wielkim oknem i kotarą gdzie obok będzie stał wygodny fotel do czytania z podnóżkiem i pewnie jakaś przepastna kanapa. Jako że lubię grać w billarda będzie tam i stół billardowy.I to oprócz kuchni i kipiącej kwieciem i zielenią oranżerii będzie serce domu i życia towarzyskiego.Alem pojechała... no ale marzenia mieć trzeba.

Antonio Candeliere pisze...

your blog very interesting.

Agnieszka pisze...

Kamo, bardzo ładna jest Twoja biblioteczka - prosta i klasyczna. Uwielbiam takie książkowe widoki i muszę przyznać, że nie potrafię się powstrzymać od szperania w obcych biblioteczkach gdy jestem w gościach. To zawsze wiele mówi o gospodarzach.;)Ja się już dorobiłam 2 regałów na całą ścianę. jednego w czymś co szumnie nazywamy gabinetem, a drugiego w pokoju mojego syna. W tym drugim książki na razie jeszcze walczą z konstrukcjami z klocków Lego, których on nie chce rozebrać.

Twój blog jest uroczy.
Ciepło Cię pozdrawiam i mam nadzieję, że zdrówko już w 100% dopisuje.

Królewna pisze...

Taka biblioteka to marzenie :) Ja śpię, pracuję, czytam, oglądam TV w jednym pokoju, taki to już mój żywot studencki ;) Marzę, by w moim przyszłym doroslym mieszkaniu było miejsce na porządne półki na książki...

Kama pisze...

Królewno nie dalekie są mi te realia, nasz duży pokój jest jednocześnie pokojem gościnnym, sypialnią,garderobą,suszarnią- tak suszarnią nawet, bawialnią bo moje psy to wieczne dzieci psocą że nie idzie opisać, już nie powiem czym jest mały pokój bo tu brak mi sił by wymieniać ile funkcji spełnia naraz- żyjnia po prostu. Takie mieszkania są żyjniami kiedyś usłyszałam tę nazwę i bardzo mi podpasowała i robi się w nich wszystko wszędzie stąd wieczna walka dzień w dzień z bałaganem, który próbuje się wedrzeć wszelkimi drogami bo wciąż trzeba wyjmować lub chować różności dostosować przestrzeń do aktualnych czynności, które się wykonuje.

Królewna pisze...

A, czyli po prostu może nie jestem bałaganiarą w stadium beznadziejnym rokującym zginięcie lada dzień śmiercią tragiczną w bałaganie??? Uff... to mnie pocieszyłaś...
A, mój pokój suszarnią jest też. A znowu myślałam, ze to tylko ja tak mam ;)