czwartek, 6 sierpnia 2009

Rozwiany sekret mojego milczenia- długie

Aż naprawdę nie wiem jak zacząć po takim długim czasie przerwy w blogowaniu, zaniedbywaniu Was... dlatego zaczynam od „aż”.

Myślałam i zaglądałam na blog prawie codziennie, bywałam też u Was, czytałam,bywało, że komentowałam z rzadka ale czułam, że ja sama nie jestem w stanie ogarnąć nawet siebie od środka, nie umiem mówić o tym co czuję inaczej jak bez słów za to w podskokach, emocjach i ze łzami wzruszenia w oczach.Nie byłam w stanie też przed czasem opisać innym co też u mnie się w życiu wyprawia bo przerosło mnie to zupełnie.

A przyczyną tej mojej niekompetencji osobowej jest fakt, że moje wielkie wieloletnie pragnienie ciała i duszy się ziszcza, dojrzewa we mnie przemienia mnie całą nie tylko od środka o czym świadczy dołączone zdjęcie.

Pamiętacie może moje nieśmiałe przebąkiwania o dziecku, niekiedy w wątkach już nie byłam w stanie tego ukryć.

My tu zdaje się zresztą wszystkie, wszyscy prowadzimy te swoje twórcze blogi a nasze życia usłane są nie tylko myślami i działaniami o estetyczno, sentymentalnych błahostkach,/radostkach, lecz także obciążone troskami czasem bardzo ciężkimi do znoszenia w codzienności. Znam historie niejednej, niejednego z Was piszących i czytających i wiem, że nosimy na plecach rozmaite garby obciążeń.

Moja historia bólu, jedna z nich była taka, że tyle lat czekaliśmy na dziecko w naszym małżeństwie, walczyliśmy o nie, lekarze, badania, eksperymentowanie a nóż to pomoże a kiedy już po jakichś dziwnych specyfikach udawało się po kilku latach zajść zderzałam się zanim dotknęłam nieba z radości z betonem- niezwykle wczesne poronienia ciąż. Morze bólu i niespełnienia, którego nie chciałam tutaj zdradzać, a które obejmowało w ostatnich miesiącach mnie całą.

W końcówce kwietnia zdarzyło się coś co mnie już kompletnie rozbiło, dlatego od tego czasu ilość moich wpisów zdecydowanie zmalała. Otaczały mnie same szczęśliwe matki, kobiety oczekujące dziecka. Najbliższe przyjaciółki i koleżanki spełnione macierzyńsko po brzegi przelewające się nieomal ze szczęścia a wśród nich ja jedyna z wielką pustką w łonie i poczuciem jakiegjś niegodności do tej misji, mimo pragnienia od tylu lat.

Trochę w przenośni ale obrazując duchowo więcej chyba płakałam niż oddychałam w maju.

I teraz będzie część, która może komuś trącić będzie zbytnią religijnością ale trudno inaczej naprawdę nie dam rady opowiedzieć Wam w pełni tej historii.

W maju z tej desperacji dojrzałam do tego by to nieszczęście oddać całkowicie Bogu i wybłagać u Niego dziecko,stanąć na uszach i po prostu je wybłagać tak jak tylko człowiek jest w stanie dobijać się do Jego Serca uparcie, ufanie i jak dziecko. Mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że od tylu lat mimo modlenia się o dziecko po raz pierwszy zaczęłam prosić Go tak dramatycznie, że absolutnie nie miałby serca mi odmówić. Prosiliśmy po raz pierwszy z mężem razem.

Zamiast nawet prosić o dziecko posunęłam się jeszcze dalej dziękowałam wręcz bezczelnie, że mi je da już za moment, nawet w tym miesiącu mimo że taka modlitwa była przeskakiwaniem samej siebie bo jakże to ja mogłabym zajść w ciążę. Ciąża wydawała mi się nieomal doświadczeniem absolutnie kosmicznym i niedostępnym dla mnie.

Moja przyjaciółka widząc mój opłakany stan dała potajemnie co się potem wydało w naszej intencji na codzienne msze św w maju- dokładnie na 31 mszy św. Ja zaś poprosiłam mailowo o wstawianie się o dziecko dla nasw modlitwach i ofiarach ponad 20 wspólnot zakonnych a także znanych ewangelizatorów także z z zagranicy. Odpisywali mi ze współczuciem, zapewniali ,o codziennej modlitwie w tej sprawie. Prosili wraz z nami każdy tak jak umiał nasi przyjaciele, znajomi. Chyba ponad 300 osób jak teraz liczę objęło nas modlitwą.

Ponieważ mój stan psychiczny był tak kiepski w maju lekarz doradzał mi antydepresanty... bo żołądek mi siadł i cała reszta była rozklekotana. Nie zdążyłam ich zacząć brać...i już nie muszę zupełnie.

Kiedy pisałam na blogu ten enigmatyczny wpis na Dzień Matki pamiętacie czując rozdzierający ból, że znowu jak co roku to nie moje święto, wklejając niby to ot tak ten filmik o Arvenie, której czegoś brakuje do spełnienia, miałam już od kilku godzin pod sercem dziecko kompletnie o tym nie wiedząc. W 31 dniu maja w Święto Zesłania Ducha św po słowach dziwnych i proroczych, które otworzyłam i przeczytałam w Biblii z psalmu 13, że mam zacząć śpiewać bo Pan obdarzył mnie tym o co prosiłam, co zaznaczę w ostatnim 31 dniu mszy św odprawianej za nas- coś albo i Ktoś kazało mi zrobić test ciążowy. Kompletnie to było irracjonalne bo zdecydowanie za wcześnie i przecież jakim cudem ale popychana jakimś wewnętrznym nakazem zrobiłam posłusznie i okazało się, że ja, ja naprawdę ja ja jestem w ciąży.

Jestem obecnie już w 4 miesiącu, dziecko się rozwija pięknie a ja uważam to za cud boski, mój organizm jeśli już po lekach się udało odrzucał w tamtych przypadkach ciąże na starcie.

Wiadomo wszystko to jest we mnie jeszcze takie nieśmiałe, takie świeże ale nie ma dnia bym nie prosiła dalej o to by cud rósł w siłę i bym nie dziękowała bez końca.

Nie pisałam dotąd z wyjątkiem pożegnalnego wpisu dla Michaela Jacksona bo wszystko stanęło na głowie, nie byłam w stanie pisać o swoich dotychczasowych retro entuzjazmach, aranżacjach przestrzeni, na które zresztą nie miałam energii w pierwszych tygodniach bo wszystko zaczęło tańczyć wokół tego jednego jedynego tematu- tego, że jestem w ciąży. Organizm też trochę wirował, żołądek wariował więc ostatnie miesiące przeleżałam, przespałam. Zaczynam się budzić, zaczynam wychodzić i odkrywam że lato już w pełni, że niektórzy z Was piszą z sentymentem do mnie bym może się już odezwała.To takie miłe. Wracam więc do stanu użyteczności publicznej i mam nadzieję jednocześnie, że podzielacie, że powody mojego milczenia były dość zrozumiałe.


65 komentarzy:

kasandra pisze...

Uwielbiam kobiety w ciąży a Ty wyglądasz bajecznie, przepięknie wprost olśniewająco.

Oby ta dziecinka w Twoim łonie zdrowo się rozwijała ciesząc tym samym swoją mamusię.

Wszystko będzie idealnie, innej możliwości nie biorę pod uwagę !!!

Pozdrawiam podwójnie

Florentyna pisze...

Witaj! A właściwie witajcie:-)
Bardzo wzruszające jest to, co napisałaś. I takie piękne.
Podzielam Twoją radość. I dołączam się do modlitwy o to radosne spełnienie.
I jeszcze: dobrze, że wróciłaś.
Lubię czytać, to o czym piszesz i oglądać to, co robisz.
Serdecznie pozdrawiam.

Nettika pisze...

Po prostu wiedziałam i cieszę się niezmiernie razem z Tobą . Tym razem będzie wszystko dobrze ! Buziaki gorące dla Was

Jadzik pisze...

Bóg może wszystko... nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych!!! Dobrze, że Mu zaufałaś w tak trudnej dla siebie sprawie, bo On nie mógł nie wysłuchać tylu wołających do niego :)

Gratuluję!

iwjardim pisze...

Pięknie wyglądasz , cieszę się wraz z Tobą tą cudowną nowiną .
Czasami człowiek przechodzi przez ciężkie momenty , ale później wszystko się układa .
Pozdrawiam cieplutko

Anna pisze...

Gratuluje!!!!!!!!!!!!!
Dokładnie wiem o czym Ty tu piszesz .Moje czekanie trwało dziesiec lat......Nie bylo kata w którym mogłam się ukryć i spokojnie poplakac ....i to bylo miesiąc w miesiąc .Dzis mama czterolatka .W ciazy bym mogla cale zżycie chodzic takie to bylo uczucie i tego tez Tobie zycze.Badz tylko szczesliwa nasycaj dzieciątko tym uczuciem .Bo gdy ktoregos dnia przywitasz dziecię ono obdaruje Cie tym samym czyli szczesciem.....Uwierz....Wszystko to co mu dasz ofiarujesz otrzymasz z powrotem.....
Zycze niesamowitej i pięknej przygody bycia w ciazy i pozniej mama.Bo to najcudowniejsze co kobietę spotkać moze.....
Buska dla Was Anna

AGUTEK pisze...

Kamiluś, moje OGROMNE gratulacje! To wspaniała nowina! Cudowna! Zdrówka życzę i całej masy szczęśćia! Buźki! :)

zielonooka pisze...

Wzruszyłam się
Gratuluję i życzę Ci aby ta dziecina, którą nosisz w swoim łonie rosła zdrowo i rozwijała się prawidłowo.
Niebawem poczujesz pierwsze ruchy, które sprawią Ci wiele radości - życzę Ci wszystkiego najlepszego!!!

Stan błogosławiony jest cudowny a kobiety w ciąży piękne:)

Violetka pisze...

Bóg jest naparwdę Wielki i chwała Mu za to!!! :) Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się Waszym szczęściem! Gratuluję i życzę wiele spokoju...pięknie wyglądasz!

migot77 pisze...

Serdecznie z całego serca gratuluję! Wiem o czym piszesz ...sama to przechodziłam :( Dziś mam wspaniałe,śliczne dwie córeczki (4 i 2 latka)

Ciesz się tymi cudownymi chwilami bycia "dwa w jednym" tego nie można z NICZYM porównać, NICZYM zamienić.

Wszystkiego dobrego życzę i mnóstwo szczęścia.

Pozdrawiam serdecznie ...

milu-milu pisze...

Dziękuję za to świadectwo cudu, które opisałaś i podzieliłaś się nim z nami. Czasem zapominamy, że Bóg nie kłamie i mówiąc "Proście, a będzie wam dane..." daje tym, którzy wierzą w Jego słowa. Twoja historia dowodzi, że chcemy wykrzyczeć naszą prośbę, pragnienie serca i wtedy ta modlitwa staje się najbardziej autentyczna i gorliwa. Życzę Wam radosnego oczekiwania na dziecko.

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Gratulacje serdeczne!
Myślę o Was ciepło! Wszystko będzie dobrze!
Kasandra ma rację wyglądasz cudownie!
Cieszę się razem z Wami Waszym szczęściem!
Ściskam gorąco!

anne pisze...

Kasiu :))
to wspaniała wiadomość :))
wierz mi, cieszę się razem z Tobą :))
życzę Ci duuużo zdrowia, korzystaj ze słońca, wypoczywaj, ciesz się każdą chwilą :))

dziś mam urodziny i mimo, iż to Ty jesteś w ciąży nie ja, jest to dla mnie piękny prezent... bo to znaczy, że nigdy nie należy tracić nadziei...

pozdrawiam serdecznie :)))

aneta pisze...

jej, aż się popłakałam!!! gratuluję, serdecznie gratuluję z całego serca!!!

pomimo iż moja wiara niestety przyćmiona jakby trochę to jednak wierzę, że to rzeczywiście CUD. wymodlony, wyproszony, wyczekany :) CUDOWNIE :)))

ależ to dzieciątko będzie miało szczęście - tyle miłości Je czeka!

aaa i jeszcze: wyglądasz REWELACYJNIE I KWITNĄCO - wiadomo :)))

Domma79 pisze...

Gratuluje!!!!
Teraz bedzie juz tylko piekniej :))
Wiem ,co czulas i jak to jest stracic nadzieje ...
Ciesze sie ,ze wrocilas :)pieknie wygladasz ,zycze zdrowka na dalsze dni i sily jak juz malenstwo bedzie w Twoich ramionach:)
pozdrawiam

http://zamieszanyspokoj.blogspot.com/

Elle pisze...

Witaj!
To wspaniałe i wzruszające co napisałaś! Bardzo się cieszę z Tobą i gratuluję!
Życzę zdrowia, powodzenia i... będę trzymała kciuki :)
PS. Pięknie wyglądasz :)

alewe pisze...

Witaj Kamilo
Muszę Ci powiedzieć,że kiedy przeczytałam to wszystko coś ścisnęło za gardło i cięzko było mi znależć słowa.Powiem Ci,że gorąco wierzę w Wasze szczęście,w to,że już wszystko będzie dobrze.Z całego serca Ci tego życzę i jestem myślami przy tobie.Jestes dla mnie kolejnym dowodem wielkości człowieka i dążenia do spełnienia marzeń i szcęścia.Pięknie wygladasz. Koniecznie zaglądaj tu już częściej i pamiętaj,że masz tu wiele osób,które tak naprawdę nie znaja cię ale są blisko ciebie i waszego maleńkiego szczęścia.Pozdrawiam cię gorąco...
ps. to co napisałaś jest bardzo ważne,może dać nadzieję i otuchę wielu ludziom

Królewna pisze...

Ja ciągle Wam kibicuję :* Fajnie, że się wreszcie tym podzieliłaś!
Ściskam i pamietam ciągle w modlitwie!

paula_71 pisze...

Przyjmij ode mnie,najszczersze,płynące prosto z serca gratulacje.
Czytając Twój post bardzo się wzruszyłam.Wiem,jak bardzo pragnęłaś dziecka.
Twoje marzenie się spełnia,nosisz pod sercem największy cud świata!
Największy skarb i największe szczęście.

Tak pięknie wyglądasz,dbaj o siebie i maleństwo.
Myślami jestem z wami,wierzę,że wszystko będzie dobrze.

Ściskam mocno,uważając na brzuszek ;)

Madziorek pisze...

gratuluję i bardzo się ciesze że się udało. moj pierworodny był wymodlony w Czestochowie, gdzie specjalnie po to pojechaliśmy. Teraz to już wszystko będzie dobrze. a morał z tego taki, że cuda się zdarzają, trzeba tylko wierzyć ;-)

i dobrze że już jesteś

BogaczKa pisze...

Należy zatem powiedzieć a nawet wykrzyczeć: Chwła Bogu!!! Cuda zdarzają się i dziś! Bóg jest wciąż taki sam a modlitwa ma wielką moc!!! Tak jest napisane w Piśmie świętym i ja w to wierzę bo sama tego doświadczyłam wielokrotnie, kiedy moja Natalia chorowała i była operowana a teraz biega, ćwiczy, pływa, jeździ konno... Cóż tutaj dodać? Bóg jest Wielki!
Bardzo się wzruszyłam i zawsze się wzruszam kiedy o tym wszystkim myślę.
Życzę Waszej trójce :-))) wszystkiego dobrego!

labarnerie pisze...

Cudnie Kamilko! Czułam, że coś wielkiego się szykuje :) Przeczytałam Twoją historię z zapartym tchem ... i jak tu nie mieć wiary w sobie? Łzy ... łzy szczęścia cisną mi się w kącikach oczu - tymbardziej, że właśnie trzymam na kolanach mojego synka, kołyszę się leciutko do piosenek mojego ulubionego artysty, z jego ostatniej płyty nagranej z Sewerynem Krajewskim ... a synuś wtulony we mnie pomalutku zasypia ... czekałam na tego małego brzdąca 11 długich lat (córcia skończyła już 13 lat, a drugie dziecko tak strasznie długo nie mogło się pojawić w naszym życiu) ... życzę Ci Kamilko tylko szczęśliwych chwil i przede wszystkim spokoju, bo to jest teraz dla Was najważniejsze ... promienne całuski przesyłam ... pozdrawiam z całego serca :)

aagaa pisze...

Serdeczne gratulacje!!Cieszę sie razem z Tobą.
Z łzami w oczach przeczytałam Twój piękny post..
Pozdrawiam gorąco

Laura pisze...

A ja to się pobeczałam,gęsią skórkę mam i strasznie się cieszę wiesz? Wyglądasz BOSKO,tak niesamowicie cudnie,że napatrzeć się na Twoje zdjęcie nie mogę. I jestem pewna ,że wszystko będzie wspaniale,bo całe Niebo za Tobą stoi. Przytulam mocno :)

alizee pisze...

Pięknie to napisałaś....
Pięknie, że spełnia się Twoje marzenie...
Pięknie wyglądasz....

Gratuluję i życzę wszystkiego, wszystkiego naj.... dla Ciebie i maluszka.

Pozdrawiam WAS serdecznie

Magoda pisze...

Stara prawda: nie prosić a dziękować!
Kamila - wszystko będzie w najlepszym porządku! Życzyłam Ci to w maju i teraz tym bardziej!
Ściskam ostrożnie :)))

renata pisze...

zawsze czytalam nie komentujac. ale ten raz jedyny musze. ciesze sie strasznie i z calego serca zycze zdrowia i sil duzo.
moja mama zawsze mi powtarzala, ze trzeba wypraszac tez u swoich aniolow.
pozdrawiam z Edynburga

anita22 pisze...

coż mogę dodać -gratuluje i kciuki trzymam za was! teraz będzie tylko piękniej :)

Lena pisze...

Lzy mam w oczach, bo moja przyjaciolka przezywa od kilku dlugich lat to samo co napisalas (a ja poniekad razem z nia) i choc ona traci juz czasem nadzieje, ja wciaz mam jej duzo, Twoja historia utwierdza mnie w przekonaniu, ze nadzieje (i wiare) trzeba miec...
Ogromne gratulacje, duzo, duzo zdrowka i moc usciskow:).

peggykombinera pisze...

rozumiem Twój ból...
zaś Twój post daje nadzieję!

cieszę się razem z Wami :)
ściskam ze wszystkich sił!
ciesz się każdym dniem i dbaj o siebie :)

Anonimowy pisze...

Droga kamilo,gratuluje cudu,cudu stworzenia,podczytuje Wasze blogi,jestem szczesliwa ze sa tu wspaniale mlode dziewczyny ,pieknie przezywajace zycie.I Ty wsrod nich taka sredniowieczna niedzisiejsza.Gratuluje ,bo sama niedawno 2 m temu zostalam babcia po dlugim wydawaloby sie tez nie do spelnienia czasie 8 lat.Synowa urodzila pieknego Filipka !!!!!! Ja tez nic nie mowilam dzieciom ale codziennie sie modlilam koronka do Milosierdzia Bozego ,wysylalam intencje do siostr Dominikanek z Krakowa i roznych innych zakonow az sie spelnilo!!!!wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwWiem ,ze to cud, Bog jest Wielki i Milosierny pozdrawiam Iwona spod Warszawy

Marzena pisze...

Czytałam ten post ze wzruszeniem i chociaż nigdy nie wpisywałam komentarzy na Twoim blogu i nie znam Cię zupełnie,to cieszę się Twoim szczęściem i życzę Ci samych takich radosnych chwil jak ta.

ika pisze...

Kamilko, tak bardzo się cieszę z twojego szczęścia! Mimo, że cię nie znam to wiem, czułam, że czekasz na ten cud z niecierpliwością i utęsknieniem :) i ten cud stał się a ja dołączam się do osób, które otaczają Was swoja modlitwą. Ściskam gorąco :)

asiorek pisze...

ja także się wzruszyłam... niech ten czas ciązy będzie spokojny, maluszek niech zdrowo rośnie, dbaj o siebie:)))
i wszystko będzie dobrze:))))))
musi być:)
'Pan ma wielką moc, w Nim cała nasza siła'
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Z całego serca gratuluję!
Poryczałam się ze wzruszenia. Ja także jestem w czwartym miesiącu ciąży, więc tym chętniej będę teraz czytać Twój blog.
Życzę szczęścia i siły!
Łączę się duchowo z przyszłą MAMĄ!

mada pisze...

Bardzo, bardzo wzruszyłam się czytając Twoje słowa... Wiem co to znaczy stracić dzieciątko i czekać latami na kolejne...
Życzę Ci szczęśliwego donoszenia i spotkania z piękną, zdrową istotką kiedy nadejdzie TEN czas.
A w ciąży wyglądasz przepięknie:)))
Pozdrawiam serdecznie,
M.

Katarzyna pisze...

Pięknie wyglądasz :) - to po pierwsze.
Po drugie - bardzo się cieszę z tej małej Istotki pod Twoim sercem.
Po trzecie - jak na czwarty dopiero miesiąc masz pokaźny brzuszek :D.
Po kolejne - post łzy wyciska, ale takie pozytywne łzy :)
I po ostatnie - życzę miłego bycia w dwupaku i będę o Was pamiętać w modlitwie :)
Pozdrawiam i ośmielam się pogłaskać brzuszek :)

5.monika pisze...

Cieszę się razem z Wami i życzę wszystkiego najlepszego.Na zdjęciu
wygladacie ślicznie:)))

Kamila pisze...

Kochane moje ja i moje maleństwo dostało w tym co napisałyście mi taką ilość przychylności, radości, wzmocnienia, potężnej siły duchowej, że w ogóle brak słów by wyrazić Wam wdzięczność, radość z każdego napisanego zdania,przekazanej emocji każdej z Was tutaj oraz w mailach do mnie.
A ja tak długo rozważałam czy dobrze się aż tak odsłaniać z prywatnością,naprawdę miałam dylemat ale jeśli miało by to dawać nadzieję, wiarę i radość innym to dlaczego tego nie zrobić?

Pamiętam także w modlitwie o tych z Was, które nadal trwacie z pustymi łonami, czekając, wątpiąc,walcząc, cierpiąc.Za mocno to wszystko znam i doświadczyłam na swojej skórze i duszy by nagle porzucić myśli o tych , którzy nadal nie przestają czuć znajomego mi dobrze bólu.

Magdalena pisze...

Jaka wspaniała nowina :))))
Z całego serca gratuluję małego cudu !!!!! Niech rośnie duży i silny.

Mam nadzieję, że i mnie będzie dane go dostąpić...

Mili pisze...

Wiem o czym piszesz i dlatego jak czytam takie historie jak twoja to wiem, że wszystko jest mozliwe. Wiara czyni cuda - choć tej mi ostatnio bakuje.

Zycze Tobie spokojnych dalszych miesięcy oczekiwania- i dbaj o siebie i maluszka.
Ugłaski dla brzusia

pozdrawiam z www.domilkowy-domek.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Chce powiedziec,zyczyc,wyszeptac,wymodlic...szczescie dla Was...szczescie takie,jakiego Wy sami pragniecie najbardziej,by wszystko to,co kochacie najmocniej,co podziwiacie i czego pragniecie,bylo w zasiegu Waszych rak...mili rodzice; Gratulacje!
A mala kruszynka tak bardzo przez was wyczekiwana rosla na pocieche .Kasia

Anonimowy pisze...

Nigdy nie komentowałam ale teraz muszę.
Kolejny namacalny cud...
Bo poczęcie i narodziny dziecka to przecież cud...:)
Cudownie! Bardzo się cieszę!:) Siya

koza pisze...

jesteś taaak urocza i tak piękna we wszystkim co robisz, we wszystkim co mówisz!
codziennie rano odpalam komputer i przy porannej kawie zaglądam do zakamarka i jakoś pomaga mi jego zawartość w sposób łagodny powrócić do świata przytomnych. :)
nie wyobrażam sobie żeby nie było tutaj tego pięknego postu, tego najpiękniejszego postu na tym blogu.
dziękuję że podzieliłaś się z nami tą dobrą nowiną.
piękne Twoje szczęście tak jak Ty jesteś piękna...
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Czasem brakuje słów, nie ma odpowiednich na wyrażenie radości.Radości ze spełniającego się cudu...Gratuluję szczerze, prosto z serca!:)Elisa Day

somka pisze...

mam oczy pełne łez ale nie umiem już płakać, nie umiem nawet uwierzyć w cud bo mnie ten cud nie chce dosięgnąć, na nic prośby na nic załamania , walka , jak to nazwałaś eksperymenty medyczne, mnie się nawet poronienie nie zdarzyło, jestem na dnie i chyba już tam zostanę.....
niemniej jednak ogromnie gratuluje , zostałaś wybrana ..........

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Kamila pisze...

Somka ja myślałam dokładnie tak jak Ty bo długo czekałam i nawet i na te poronione ciąże i wokół mnie wszyscy ale to wszyscy byli obdarowywani dziećmi, wszystko się udawało, tylko nie ja i nie mnie. Gratulowałam około 30 razy ciąż moim najbliższym przyjaciółkom, koleżankom znajomym. Potem po takich gratulacjach miałam dni, że nie mogłam wyjść z dołka bo czułam się jakoś tym bardziej jedyna taka pomijana. Wyłam nocami jak wilk dosłownie.Mąż co on ze mną miał... Mimo wszystko nigdy nie przestałam wierzyć, że jeśli prosić będę Jezusa to wbrew wszystkiemu to otrzymam.
Semka dopóki masz nadzieję dopóki w Twoim życiu dziać się będą rzeczy wymarzone, wyczekiwane, i nieprawdopodobne. Tak było zawsze w każdej rzeczy, która wydawała mi się absolutnie beznadziejna. Od kiedy mocniej ufam Bogu odtąd może nie spotyka mnie mniej cierpień w życiu ale ze wszystkich On mnie wyprowadza. Gdzieś w Biblii jest liczne są utrapienia sprawiedliwego ale ze wszystkich go Bóg wyprowadza. I to jest święta prawda. Rozumiem jednak po ludzku i kobiecym sercem myślę że bardzo empatycznym Twoje emocje i wszystkie te trudne uczucia, lepiej niż myślisz.Proszę Cię tylko, nie trać nadziei a nie zawiedziesz się mimo że odpowiedź przyjdzie w jak się okaże najlepszym czasie.

Anonimowy pisze...

Kamilko - cieszę się razem z Tobą. A jednocześnie proszę - pomódl się kiedyś za Moje Puste Ciągle Łono... Gabi

Anonimowy pisze...

CZEŚĆ KAMCIA CZYTAM TWOJEGO BLOGA OD DŁUŻSZEGO CZASU I PO RAZ PIERWSZY PRAGNĘ COŚ NAPISAĆ.Z CAŁEGO SERCA GRATULUJĘ I ŻYCZĘ BY KRUSZYNKA ZDROWO ROSŁA I ZDROWA PRZYSZŁA NA ŚWIAT. JESTEM NA PODOBNYM ETAPIE SWOJEGO ŻYCIA I RÓWNIE GŁĘBOKO WIERZĘ ŻE BÓG WYSŁUCHA MOJEJ I MEGO MĘŻA PROŚBY:)POZDRAWIAM SERDECZNIE Z KIELC:)

meanwhile pisze...

zupełnie się nie znamy się, lecz tak bardzo się cieszę! popłakałam się ze wzruszenia, nie wiem co jeszcze dodać......będę tu zagladać

Keri pisze...

Bardzo się cieszę i trzymam kciuki ze wsyztkich sił, aby było już tylko dobrze !!! życzę Ci wszystkiego najlepszego . Cieszę się że wróciłaś ;)

Kalisz made pisze...

Przyjmij tez i moje gratulacje. Trzymam kciuki i wierzę razem z Tobą!!!

Jednoskrzydła pisze...

dziękuję za to Twoje świadectwo, bólu, nadziei i wiary... trzymam mocno kciuki, jestem z Tobą - to co napisałaś daje mi mocno do przemyślenia moją postawę, ja noszę w sercu ogromne pragnienie II dziecka, ale po stracie ciąży dwa lata temu nie umiem się z tego podnieść, z ufnością oddaję tę sprawę, ale już bez nadziei - nie mam siły, ale Ty ją masz, znalazłaś ją w sobie i ufam, że silna tą iskrą pobiegniesz wprost w tak wyczekane macierzyństwo

paniB pisze...

GRATULACJE!

Madzia pisze...

Cieszę się razem z Tobą i całą Twoją rodziną. Bo dziecko to największy cud na świecie. A ciężkie momenty w życiu chyba każdy z nas miał. Wiara czyni cuda!
Jeszcze raz najmocniej Ci gratuluję.
Z pozdrowieniami
Magda

Ania pisze...

Gratuluję z całego serca i cieszę się razem z Tobą. Życzę Tobie, Twojemu mężowi i dzidziusiowi wszystkiego dobrago. Ania.

decomarta pisze...

Gratuluję!!!!
To wielkie szczęście i radość. Ja kocham ten stan :)
To co, teraz czekamy na pierwsze ruchy maleństwa, na pierwsze kopniaki, a później nic, tylko przytulić do serca i nigdy nie wypuścić.
Serdeczności!

Justyna pisze...

Kamilko, gratuluję, doprawdy słów mi brak żeby wyrazić jak bardzo wzruszyła mnie Twoja opowieść. Cieszę się razem z Tobą i wierzę, że wszystko będzie dobrze i już za kilka miesięcy będziesz tuliła zdrowe dzieciątko do piersi.
Byłam w podobnej sytuacji, teraz podobnie jak Ty oczekuję narodzin dzieciny, tym bardziej więc jestem wzruszona i cieszę się, że i Tobie się udało.
Moje problemy jeszcze się nie skończyły, nie dotyczą już dziecka ale innych spraw... Wspomnij mnie czasem w swej modlitwie.
Pozdrawiam, wszystkiego dobrego.

Dolores pisze...

Gratuluję. Wiem co znaczy czekac na sens życia - dziecko, też czekałam. Tym bardziej cieszę sie razem z TOba i maleństwem.

Dekolandia pisze...

Hmmm,nie jestem może bardzo religijna,ale łzy mi popłynęły czytając to ,co napisałaś,życzę Ci ,żeby wszystko dobrze dotrwało do końca....pozdrawiam:)

cicha pisze...

Witaj,
Chciałam na początku pogratulować, coś napisać - serdecznego,
ale jedyne co mi przychodzi to ścisk gardła...
Chyba dawno się tak nie poryczałam...
Smutno mi, bo jestem jeszcze po tej drugiej pustej stronie,
ale ciszę się, że można jeszcze wierzyć, że wszystko przede mną....
Dziękuję Ci za Twój Post
Wszystkiego dobrego Wam Życzę z całego serca ;-)

li. pisze...

Witam po długiej nieobecności.Ogromnie się cieszę i szczerze gratuluję. To momenty, których nic nigdy nie zatrze. Ja kiedyś też czekałam i jak Ty ufałam, że przytulę dziecko.A dziś...pewnie wiesz, bo zaglądałaś do mnie :-)
Życzę zdrowia i szczęśliwych dni.

Anonimowy pisze...

Kamilko, gratuluje Ci z calego serca! Jak niejedna dziewczyna przede mna, nigdy wczesniej nie pisalam komentarzy, natomiast od dawna czytalam Twojego bloga. Dzis postanowilam napisac Ci, jak bardzo ciesze sie Twoim szczesciem. Zycze Ci duzo zdrowia, spokoju i usmiechu.

Maja

Elisse pisze...

Witaj Kamilo:)
W pierwszej kolejności chciałam Ci bardzo, ale to bardzo serdecznie pogratulować! Cieszę się razem z Tobą, czytając bardzo dokładnie Twoje wpisy domyślałam się,że coś nie tak...masz rację, to przebąkiwanie:) dało się zauważyć, wnikliwemu czytelnikowi , którym bez wątpienia jestem:)Mam nadzieję,że teraz znowu będziesz częściej bywać w wirtualnej przestrzeni, bo najgorszy okres masz już chyba za sobą. Życzę Ci kochana duuuużo szczęścia i masę radości...ciąża jest wspaniałym stanem nastrajającym kobiety do wielu przemyśleń i refleksji.
Bardzo gorąco Was pozdrawiam i jeszcze raz z całego serca gratuluję!