sobota, 21 lutego 2009

Pamiętna aukcja


Dążąc do ucieleśnienia planów o ładnym nakryciu stołu pod małżeńskie i przyjacielskie podwieczorki, gromadząc powoli taki skromny zapas bielizny stołowej, zainteresowałam się kilka dni temu aukcją obrusa na allegro, w której sprzedawca zamieścił taki opis:

"cudowny antyczny obrus kolkowy cały ręcznie wykonany z pięknymi haftami w kolorze łososiowym z dodatkiem jedwabnych nici ,w stanie idealnym.Wymiary długość 145cm szerokość 120cm".


Obrus wydał mi się ładny i niebanalny, warty kupienia.
Stwierdziłam zresztą, jakiś czas temu, wtórując poglądowi wielu, że allegro bywa, miejscem ciekawych okazji, a na pewno przestrzenią gdzie znajdziesz lub doczekasz się w krótkim czasie każdej rzeczy, której wypatrujesz poczynając od wyrafinowanych ubrań, poprzez wszelkie domowe wyposażenie - wliczając w to eksponaty niemal muzealne a kończąc na lekach wydawanych tylko na receptę i wszelkich gadżetach, które nie za bardzo wiadomo nawet czym dokładnie są.
W ostatnim kwadransie do końca aukcji obawiając się, że krzątanina po domu może mnie zaprzątnąć na tyle, że przegapię najbardziej decydujący moment, zalicytowałam dość odważnie. Oceniłam, że obrus od kilku dni zamrożony w cenie 41 zł mimo sporej grupy licytujących, prawdopodobnie zostanie sprzedany za te 80-góra 90 zł.
Byłam naiwna i pozbawiona krztyny wyobraźni, do czego bardzo zdeterminowani zakupem starego obrusa mogą być zdolni.
Śledząc z mężem ostatnie minuty aukcji wybałuszaliśmy oczy zdumieni czego jesteśmy świadkami.
Skoki cenowe przedstawiały się tak:
61.00zł ok. 20 minut do końca aukcji, ruszyła machina licytacyjna niestety
81.11zł niebezpiecznie ktoś się zbliża do mojej stawki,
90.50zł przyznam się, że to ja tak zaszalałam mając jednak wielką nadzieję, że tyle to ja aż nie zabulę kiedy wygram, naiwną nadzieję...
10 minut do końca aukcji 150zł, moja myśl- no nieee ale trudno, ostrrrrro ktoś pojechał z ceną ale po co tak sobie samemu podbijać, ja zdecydowanie wysiadam.
Następnie na kilka minut zapadła cisza................- złudna cisza przed burzą.
W ostatniej minucie działo się natomiast to:
34 sekundy do końca aukcji 250 zł- ło matko, kasiasty ktoś, albo jaki inny poczochrany szaleniec,
23 sekundy do końca 350zł - nie wierzę, no po prostu nie wierzę, że to się dzieje, kolejny skok i znów aż o 100 zł
3 sekundy do końca aukcji- ktoś trzeci nowy, tak jak to w tym przysłowiu, wszedł pomiędzy dwójkę tłukących się rekinów i skosił obrus za ... bagatela 404,99zł!!!

Czy ktoś z Was wie może coś więcej o tym obrusie, czego ja nie wiem bo może to jakiś obrus nazaretański, na którym obiady spożywała św. Rodzina lub może ostatecznie to obrus skradziony z domu czyjejś prababki przy okazji grabieży wojennych, a teraz odzyskiwany z radością po latach?
Oj, chyba jeszcze nie znam w pełni hazardowego oblicza allegro.
Mój mąż szczerze zwątpił w onej minucie osłupienia po aukcyjnego w złą sytuację finansową rodaków.

9 komentarzy:

Nettika pisze...

Kamila , ale się uśmiałam i przypomniałaś mi o moim doswiadczeniu z allegro ... to bardzo przydatne miejsce ale bywa też curiozalne do granic ...

aagaa pisze...

Jest północ a ja siedzę i rechoczę do siebie przed monitorem.....)))
No nienormalna jakaś...Ale tak swietnie to opisałas ,że nie można sie z tego nie uśmiać.....
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam

anne pisze...

fakt, tak to czasem bywa... już kilkanaście razy wydawało mi się, że cena przeze mnie zaproponowana jest najwyższą z możliwych i byłam niemile zaskoczona przy wielo (naprawdę wielo)krotnym przebiciu mojej oferty...
czytając Twoją opowieść czułam się jakbym to ja sama licytowała ;))

zapraszam do muzycznej zabawy, szczegóły na moim blogu :))

Kamilcia pisze...

mnie ta licytacja nie dziwi - widywałam swego czasu ubranka dziecięce używane kupowane po cenie wyższej niż nowe w sklepie ( dodam, że tej samej firmy ) allegro to hazard po prostu ;)

Życzę znalezienia równie pięknego okazu za zadowalającą cenę :)

joanna pisze...

Kamilo, przecież sprzedawca napisał:
'cudowny'
'antyczny'
więc Twoje domysły są słuszne, kto na nim jadał ;)

A moja diagnoza: Ktoś oszalał!

Bardzo fajny post :))

amma pisze...

No z pewnością twój mąż ma durzo racji w swoich przemyśleniach nawet jeśli możni tego świata zajadali przy stole nakrytym tym cudem. Jest bardzo ładny ale czy wart takiej kasy?
Głowa do góry. Pozdrawiam
Alina

martar pisze...

ja rownie sie usmiałam choc jestem tu pierwszy raz to mily akcent:)))a pewnoscia bede tu zagladala
pozdrawiam

ciaachoo pisze...

teraz rozumiem dlaczego tak ciężko sprzedaje się ręcznie wykonane przedmioty,jak właśnie obrusy,serwety.
Ludzi ogarnia śmiech,a przecież wystarczy się zastanowić ile ktoś czasu poświecił na zrobienie tak ogromnego obrusu,a że stary tym cenniejszy.
400 zł za tak ogromny obrus to nie jest dużo.szkoda,że w dalszym ciągu nie docenia się rękodzieła.

Pozdrawiam Ilona.

Sara pisze...

Mnie też śmiech nie ogarnął, ale z innego powodu - dlaczego te 3 sek przed końcem itd. Walka, szaleństwo itp. Są nawet programy do wskakiwania ze swoją ofertą sekundę przed końcem itp. Też mi się wydaje, że cena nie była zaskakująca jak na taki obrus (o ile był autentyczny - złośliwa jestem), choć bezwzględnie oczywiście wysoka. Niemniej forma tej rozgrywki jakoś mnie zniesmacza... staroświecka może jestem, ale ja tam wolę takie aukcje z podnoszeniem tabliczki... jak kogoś już nie stać, to odpada, a nie jakieś takie czajenie się...