piątek, 29 maja 2009

Manewry balkonowe



Po mniej wdzięcznych czynnościach życiowych znalazł się wreszcie czas na obsadzanie donic. i skrzynek balkonowych. To początek większej akcji, która rozpęta się za przysłowiowy moment.
W zeszłym roku mój wcześniejszymi laty zagracony sprzętami z konieczności balkon zyskał nową szatę-pseudo rajskiego ogrodu- kwiatów i liści zatrzęsienie.Posadziłam już wtedy w wielgachnej drewnianej skrzyni wieloletnie aż cóż to za luksus na przyszłość- rdest auberta, clematis i winorośl. W donicy stanął dumnie piękny wysokopienny krzak delikatnej białej róży, hortensje funkia, piwonia. Te wszystkie rośliny mimo mojej niefrasobliwości rzutującej brakiem jakiejkolwiek ochrony czy choćby kropli podlewania- zaprzestałam podlewania wszystkiego tego w listopadzie, przypomniało mi się gdzieś pod koniec marca, mimo prawdziwej w niketórych okresach zimy to wszystko z chwilą nadejścia wiosny mimo, że niechronione- ożyło pięknie i zazieleniło balkon.
Na obsadzenie w skrzynkach na balustradzie barwnych kwiatów czas nadejdzie, planuję jechać na giełdę kwiatową i kupić tego dużo a tanio ale na razie naszło mnie na sadzenie ozdobnych liści. maści wszelkiej.




W zeszłym roku rewelacyjnie sprawdziła się komarzyca zwana z łaciny plectrantus- osiągnęłam z kilku sadzonek umieszczonych na stojaku prawdziwą gęstą perukę pnączy ponad 1,5 metrowych obsypanych cytrynowo pachnącymi listkami i w tym roku kupiłam ją znowu. Zresztą bardzo skutecznie odstrasza komary. Polecam każdemu jest bardzo łatwa w utrzymaniu, niewymagająca większej troski, rosła mi aż do listopada. Ponadto coś co mi się spodobało a czego nazwy nie znam, pani w kwiaciarni sama ledwo mogła przypomnieć sobie nazwę zaczynającą się najprawdopodobniej na c/k- tu proszę o pomoc w poznaniu owej nazwy.


Roślina rozrasta się ponoć dość szybko w piękne opadające ciemne i gęste kule liści i także niby nie jest wymagająca. Dla mnie ta informacja jest zdecydowanie istotna.
Ponadto od teściów z Zamościa zwiozłam do mnie na balkon ognisto kwitnącą kannę oraz bez czego już nie chcę się od zeszłego roku obywać pachnące już w samych zalążkach listków pomidorki koktajlowe żółte i czerwone.


7 komentarzy:

Jednoskrzydła pisze...

wyobraź sobie ogrodnicze szaleństwo przy własnym ogrodzie... toż to by było - ja też wyżywam się balkonowo... zawsze to namiastka ogrodu, trudniejsza do okiełznania, ale warta tego! moc pozdrowień, Ania

Anonimowy pisze...

Ta roślina to też rodzaj Plectrantus, tylko inny gatunek. Wymagania ma podobne jak jej "brat" i tak samo pięknie rośnie. Powodzenia w aranżacji balkonu. Pozdrawiam. Ania z Poznania :)

Aga pisze...

Zazdroszcze balkonu., u nas zgracony sprzetami nietsety :( i gigasloneczny, wrrrr
winorosl musi byc cudna, uwielbiam je
a pomidorki az czuej jak pachna, ech, te pomidorki w ogrodzie rodzicow mi sie przypominaja :)

iwjardim pisze...

Uwielbiam te manewry .... ja się ciągle zastanawiam , czy coś jeszcze dosadzic przesadzić , przestawić , mam takie ała ;-)
pozdarwiam

Elle pisze...

Zapowiada się piękny balkon :))) Ślicznie zaaranżowane fotki - zawsze takie mi się podobały - stare doniczki, jakieś "narzędzia" ogrodnicze i zieleninka :)
Pozdrawiam :)
Pochwal się efektem końcowym :)

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

To masz prawdziwy ogród na balkonie! Super! Ja na swoim balkonie tez miałam różne rośliny wieloletnie. Teraz rosną sobie w ogrodzie :D
Pozdrawiam serdecznie

bossanova pisze...

Na moim balkonie dopiero dwie donice z bratkami, ale po zakończeniu "mniej wdzięcznych czynności życiowych", jak to fajnie ujęłaś, u mnie w postaci egzaminów, na pewno pojawi się więcej zieleni :)