sobota, 27 czerwca 2009

Spoczywaj w pokoju Michael


Zbieram się na nieco wynurzeń:
W okresie dorastania tak mniej więcej pomiędzy 15 a 19 rokiem życia Michael Jackson był moim ze wszech miar ulubionym piosenkarzem.... Powiem więcej to była wielka fascynacja, kochałam się w nim nawet...do czerwoności, wiem zabawne ale wtedy to było takie realne.
Był sporym kawałkiem historii mojego życia i towarzyszył tak pogodnie mojemu burzliwemu dorastaniu. Do dziś chyba przez niego pozostał mi odruch wyciągania pasemek włosów z końskiego ogona wokół czoła i okalania nimi twarzy. Dopiero dziś zdałam sobie zresztą z tego sprawę.

Jego muzyka dźwięczała mi w uszach i w sercu od rana do nocy. Miałam wszystkie jego kasety. Znałam każdy tekst jego piosenki na pamięć, umiałam zaśpiewać i przetłumaczyć, uczyłam się na nim angielskiego. Do dziś też trzymam na półce film z jego udziałem pt Moonwalk. Ten film oglądałam z setki razy... Kupowałam wszystkie młodzieżowe czasopisma ,w których była choćby mała wzmianka o nim, choćby malutkie zdjęcie. Pisałam listy do Neverlandu.
Po wielu godzinach przypatrywania się jakże on to robi rozgryzłam jego widowiskowy chód księżycowy i od tamtej pory do dziś zdarza mi się dla rozluźnienia tak zatańczyć, nie każdy umie przemieszczać się moonwalkiem a ja i owszem nawet w trakcie gotowania obiadu.

Na jego cześć prowadziłam pamiętnik, jedyny w historii mojego życia pamiętnik zaczęty i nieprzerwany po kilku stronach- zapisany gruby brulion- wszystko w nim o nim i o tym, że na pewno kiedyś zostanę jego żoną:))))))

Z dzikiej fascynacji wyrosłam rozsądnie ale dopiero koło 20tki, jednak wrażliwość na najdrobniejsze dźwięki jego piosenek ( tyle miałam ulubionych, że nie sposób wymieniać) pozostała do dziś mimo iż potem zarzuciłam słuchanie. Wyłapywałam je jednak bezbłędnie od pierwszego taktu z każdego miejsca, w którym zabrzmiała jego muzyka. Mogę powiedzieć, że mam równie wyczulone na nie ucho jak na głos swojej duszy.
Mimo, że uczucie i fascynacja wygasły i stał się znów po prostu znaną bliską mi kiedyś gwiazdą ze szklanego ekranu, to gdzieś kątem oka zaledwie ale śledziłam jego dalsza historię, jego trudne, poplątane życie. Nie było mi to jakoś obojętne.
Realnie przeżywałam w sercu to co się z nim dzieje, życzyłam mu dobrze, pragnęłam by tak jak o tym marzył całymi latami, spotkał swoją wielką miłość i miał szczęśliwą, liczną rodzinę.

Była we mnie stale obecna siostrzana troska jak o znanego mi kiedyś, bliskiego człowieka. To piękne uczucie nie zobojętnieć do reszty na kogoś kto kiedyś był ważny. Pozostać w sercu niepodsycanym już przecież niczym, żadnym tam miłosnym uczuciem do idola, z tym co w sumie najważniejsze z dobrą myślą , ze wsparciem duchowym (oj nie raz się za niego modliłam) z obroną i usprawiedliwieniem pomimo zszarganej przez ludzi opinii.
Ludzie, dla których tworzył tak bardzo go skrzywdzili... Szkoda słów.
Kto raz przeczytał jego osobisty pamiętnik oraz poznał jego historię, zwierzenia, koszmarne dzieciństwo, kompleksy do jakich doprowadził go ojciec i przemoc psychiczno -fizyczną jakiej doświadczył jako chłopiec..., ta jego tęsknota za niespełnionym dzieciństwem i kontaktem z dziećmi, które są takie szczere i niewinne, w przeciwieństwie do dorosłych, kto to zna wie dlaczego mógł takim się stać i późniejsze złe słowa na jego temat, szkalowanie go o pedofilie mogły niepokoić ale nie mogły niczego wypaczyć w tym obrazie jego osoby do jakiego miało się pełne przekonanie.
Owszem przez lata trudnych doświadczeń jego psychika ucierpiała znacznie, z tym się zgodzę. ale, która psychika wytrzymałaby taki ciężar...Dodatkowo liczne nierozsądne operacje nie uzdrowiły jego kompleksów ani zranionej duszy.
Nie nazwałabym go jednak nigdy dziwakiem. Nie ośmieliłabym się oceniać tak człowieka nie chodząc ni pół godziny w jego butach. Ja go rozumiałam i rozumiem ot po prostu.

To był dobry, niezwykle wrażliwy, genialnie utalentowany a przy tym nieśmiały chłopiec, zakompleksiony i pogubiony w tym życiu z wielkim niespełnieniem w sercu, z wielkimi marzeniami o innym życiu niż te, które go spotkało. Niekochany niestety tak jak tego potrzebował.

Myślę o nim na zawsze ciepło i pozostanie drogi w moim sercu.

Odpoczywaj w pokoju wiecznym Michael - nie zapomnę...dziękuję za wszystko...


Childhood / Dzieciństwo
tekst piosenki napisany przez Michaela



Czy widzieliście moje dzieciństwo?
Szukam świata, z którego przybywam
bo rozejrzałem się
w biurze rzeczy znalezionych mojego serca...

Nikt mnie nie rozumie
uważa się, że to w wyniku jakichś dziwnych napięć...
tak się głupio zachowuję
zupełnie jak dziecko, ale wybaczcie mi...
ludzie mówią, że ze mną jest coś nie tak
bo kocham tak elementarne sprawy...

To moje przeznaczenie szukać czegoś, co wyrówna
dzieciństwo, którego nigdy nie miałem...
Czy widzieliście moje dzieciństwo?
Szukam tych cudów w mej młodości
takich jak piraci i sny o przygodach
o podbojach i królach na tronach...
Zanim mnie osądzicie
spróbujcie naprawdę mnie pokochać
Spójrzcie w wasze serca, a potem spytajcie
czy widzieliście moje dzieciństwo?

Ludzie mówią, że jestem taki dziwny
bo kocham sprawy tak elementarne
To moje przeznaczenie, szukać czegoś, co wyrównałoby
dzieciństwo, którego nigdy nie miałem

Czy widzieliście moje dzieciństwo?
Szukam tych cudów w mej młodości
takich jak opowiadanie fantastycznych historii
Sny... odważyłem się śnić, patrzcie jak latam...
Zanim mnie osądzicie
spróbujcie mnie naprawdę pokochać...
Bolesną młodość, którą miałem
Czy widzieliście moje dzieciństwo...




15 komentarzy:

kasandra pisze...

Ja miałam jeszcze manię chodzenia wyłącznie w białych skarpetkach ...

Odszedł ktoś strasznie liski choć przecież tak daleko

paula_71 pisze...

Chciałabym zobaczyć Twój moonwalk podczas robienia obiadu :D
A tak na serio...to zgadzam się z tym co napisałaś o jego życiu.O tym jakim tak naprawdę był nieszczęśliwym człowiekiem...Pomimo sławy,pieniędzy,zawsze czegoś mu brakowało,a to coś to była czysta niewinna miłość,której nie zaznał.
Ale był Królem i dla mnie pozostanie Królem!!!
A jego "Earth song" zawsze będzie mnie wzruszała do łez...

Alicja pisze...

Kochana Kamusiu,
Czytałam Twojego posta cały czas myśląc, że niemal każde słowo mogłoby należeć do mnie.
Cały czas nie dociera do mnie to co się stało.
Michael zawsze będzie w moim sercu!

kasandra pisze...

Tak, dziewczyny mają rację - doskonale ujęłaś słowami to co każda z nas teraz czuje ...

Przyznam szczerze że od tego dnia nic nie zaprząta mej głowy w takim stopniu. Nie przespałam ani jednej całej nocy od kiedy odszedł.

Odejście z którym nigdy się nie pogodzę ...

Zniszczyli go ludzie którzy mieli ogromne szczęście być blisko niego
,którzy nie zdawali sobie sprawy jak wielu chciałoby być tak blisko Niego jak oni i nie wykorzystali tej szansy jak należy, a wręcz ją zmarnowali.

Brali, brali i tylko na to ich było stać nie dając nic w zamian ... A przecież On tak nie wiele chciał... tak nie wiele ...

kasandra pisze...

I wiem, że gdyby ta tragedia się nie wydarzyła wróciłby na scenę muzyczną w spektakularnym stylu - tak jak tylko On to potrafił.

Sara pisze...

Poruszyło mnie to, jak potrafisz go bronić! Jakoś ominęła mnie fascynacja jego muzyką i osobą, widziałam w nim raczej nieszczęśliwego człowieka. Po Twoim poście jeszcze bardziej do mnie doszło: czyż naprawdę nie miał w swoim otoczeniu nikogo, kto by mu pomógł zakręcić z wyniszczającej ciało i psychikę drogi? Wygląda na to, że nie - przypomina mi się tu M. Monroe. To przypomina o baczniejszym rozglądaniu się wokół siebie, czy nie przegapimy jakiegoś "dziwaka" z tej samej ulicy.

Kamila pisze...

TAK to prawda, bronię go z całym przekonaniem serca mimo, że każdy kto mnie zna wie, że jestem osobą moralnie bardzo wymagającą od siebie i od innych tzn. ja widzę doskonale co był nie tak w jego zachowaniach w mojej ocenie przynajmniej:po okresie fascynacji pewne teksty piosenek przestały mi odpowiadać,nie zaśpiewałam ich ani razu od tamtego czasu, nie podobało mi się bardzo chwytanie się za krok w tańcu:)i pewne niedwuznaczne ruchy, nie pochwalałam jego operacji(mimo, że doskonale znam ich powody) bo był przecież obiektywnie pięknym czarnoskórym chłopcem,a potem już nie umiał przestać- to poprawianie urody bez końca uzależnia, uciekanie w nieumiarkowane pasje, tworzenie wokół siebie nierealnego świata,z tysiącem uciech by zapomnieć o głodzie duszy, by uciec przed swoim smutkiem i niespełnieniem, ja to nazywam prywatnie "uciekaniem w nałogi=bożki", wydawanie na to wszystko masy pieniędzy, marnotrawienie ich często na przesadne zbytki, luksusy.Nieumiarkowanie po prostu.
Owszem jak to i jeszcze parenaście innych rzeczy widzę ale ja rozumiem te mechanizmy.I nie potępiam.

Ale czy wiecie, że ten chłopak ... jakie on miał ideały, jak on chciał naprawiać świat, uszczęśliwiać ludzi, pisał, że jest po to by dawać innym szczęście swoją muzyką, tańcem. W swoim pamiętniku wiele razy wspominał jak marzy o przeżyciu miłości i poznaniu kobiety swojego życia, czy wiecie, że z założenia on czekał w czystości przynajmniej do 35 lat(potem nie wiem to wypowiedź z tamtego okresu:)" nigdy nie spałem z kobietą.Jestem przeciwnikiem seksu przed ślubem.Nadal zachowuję niewinność". Potem dodawał, że chce czekać na swoją wybrankę życia oddając dopiero jej swoją cnotę . Skończył w związkach z kobietami nieodpowiednimi bo chyba głód miłości( nie seksu miłości) był już za duży. Holipa, kto głosi takie niepopularne dziś niestety rzeczy: jak tego nie docenić w tych czasach, gdy był z racji życia w świecie show bussinesu tak narażonym na wielki luz moralny .
Na planach piosenek gdzie grał z kobietami bliższe sceny "In the closet", "Remember the time" a to nie są piosenki bardzo stare, raczej te świeższe mieli z nim prawdziwy problem bo nie wiedział jak się za to zabierać, jak pocałować kobietę.Był zakłopotany I to nie dlatego, że gustował w dzieciach- bo to oszczerstwo. Był po prostuw swej naturze najgłębszej niewinny jak chłopiec.
Tylko kiedy tańczył umiał stawać się zupełnie kimś innym.Odważnym,śmiałym showmanem.

Dobrze go opisują też inne jego wypowiedzi:
" kiedy widzę cierpiące dziecko mam łzy w oczach".
" Jestem przekonany, że nikt na świecie nie jest bardziej samotny niż ja".
" Moimi najlepszymi przyjaciółmi pod słońcem są dzieci.Chciałbym by ludzie tyle nie kłamali, tylko otwarcie mówili o co im chodzi.Dzieci i zwierzęta jeszcze nie nauczyły się oszukiwać więc nas nie ranią".
Wolałbym sobie podciąć żyły niż skrzywdzić dziecko".
"Przeczytałem w tym życiu tylko dwie książki Biblię i Piotrusia Pana".
Dlatego wiedząc jaki był a jakim usilnie chciały pokazać go media, udało im się zresztą...nie umiałabym nie stanąć w jego obronie...
Ktoś z jego przyjaciół powiedział o nim"Uważam, że Michaela bardzo łatwo zranić. Przypomina młodego jelonka w ogarniętym pożarem lesie".
Tak, nawet ten wideoklip Childhood , który wstawiłam gdzie siedzi na krzesełku w samym środku wielkiego, gęstego lasu i smutno śpiewa o dzieciństwie, którego nigdy nie miał, pokazuje jego wielkie osamotnienie,zagubienie i niespełnienie w tym życiu.

Smutno mi, smutno...

Cytaty z książki: Michael Jackson Superstar

milu-milu pisze...

Witaj Kamilo. Chociaż zaglądam do Ciebie, to piszę po raz pierwszy. Rzeczywiście ubrałaś w słowa to, co kołacze się w duszy niejednego z nas po nagłym odejściu Michaela Jacksona. Jestem sama zaskoczona swoją reakcją na jego śmierć. Nie spodziewałam sie, że aż tak mnie to zaboli, że ta myśl będzie wracała, ta świadomość, że coś się bezpowrotnie skończyło. Chociaż nie miałam ani jednej jego płyty, muzyka, którą tworzył brzmiała w mojej duszy zawsze i sprawiała, że mocniej biło moje serce. Fascynowała mnie jego osoba, ogromny talent i wszechstronność. Boli to, że paradoksalnie został skazany na sukces, co odebrało mu możliwość bycia normalnym, szczęśliwym dzieckiem,a później dorosłym mężczyzną. Zapłacił najwyższą cenę, bo chociaż kochały go tłumy, był przerażająco samotny. Jego dramatyczne życie pokazuje, jak ogromna odpowiedzialność za dzieci spoczywa na dorosłych, jak bardzo ich dorosłe życie zależy od naszej miłości. Dziękuję za Twoje słowa. Pokój jego duszy.

N.Vardamir pisze...

widzialam reportaz na TV FOX gdzie on pokazywal swoje prywatne filmiki rodzinne i komentowal. Byl tam taki moment jak nocowal u swojej przyjaciolki KLEOPATRY- wiesz o kim pisze - to bylo Boze Narodzenie i ona go obudzila, zeby poszedl po prezenty. To bylo wszystko nakrecone amatorska kamera a skomentowal to tak:
"Nigdy wczesniej nie wiedzialem jak to jest obudzic sie w Dzien Bozego Narodzenia w domu w ktorym pachnie swietem i kiedy zobaczylem ta choinke i te prezenty to nie wiedzialem jak sie zachowac. Potem poszedlem do lazienki i sie poplakalem" a przeciez byl juz doroslym mezczyzna. No coz-zabili go inni. Szkoda- wielka szkoda.

Madziorek pisze...

bardzo ładnie to napisałaś...
a ja chodzę i nie chce mi się wierzyć że juz go nigdy na scenie nie zobaczymy, pocieszam się tym, że mają zamiar wydać płytę z utworami nad którymi ostatnio pracował i których nikt jeszcze nie słyszał

Kamila pisze...

Dziewczyny to cieszy, że czujecie, w rożnym stopniu zależnie od sympatii do Michaela ale i tak mocno jak poczułam to co napisałam. Wspaniale pomogłyście uczcić tu na moim blogu jego pamięć. Dziękuję.
Vardamir to co opisałaś... nie przestaję myśleć o tej historii ze świętami u Liz Taylor i jego wzruszeniem do łez w łazience. Jaka to była ta jego rodzina, przecież tak liczna,a skoro liczna to w takich rodzinach tyle jest gwaru, tyle się dzieje, takie piękne, radosne potrafią być święta,rodzina tak sympatyczna, kontaktowa gdy chodzi o rodzeństwo przynajmniej, że on mimo to czuł się takim sierotą w życiu, takim opuszczonym. Trudno mi to pojąć.
Tam coś wyraźnie było nie tak i bardziej nie tak niż on to odkrywa do końca broniąc honoru swojej rodziny.
Mam nadzieję że nie osądzam ich niesłusznie, nie chcę tego ale dlaczego on uznawał się za najbardziej samotnego człowieka na świecie skoro miał tak liczną rodzinę...
Szukałam po necie tego filmiku z tv foxa ale pewnie nie ma szans tam tego znależć.

ankakd pisze...

Witaj Kamilo, przed chwilą przypadkiem trafiłam na Twojego bloga po raz pierwszy. Bardzo fajnie ubrałaś w słowa swoje uczucia po śmierci Mchaela. Znacznie lepiej niż ja zrobiłam to na swoim blogu. Ja też miałam etap całkowitej fascynacji i zaślepienia Michaelem, który potem przerodził się w bardziej trzeźwą sympatię do niego. Zgadzam się w 100%, że był człowiekiem samotnym i nieszczęśliwym i było mi go cholernie szkoda. Co ciekawe, ja też jestem osobą - jak to ujęłaś - dość mocno wymagającą moralnie. Ale jakoś wszystko to co działo się w związku z Michaelem nigdy mnie do niego nie zraziło. Różnimy się chyba tyko podejściem do jego wielkiego powrotu. Ja nie wierzyłam, że mu się uda (choć bardzo mu tego życzyłam). On był po prostu za bardzo wyniszczony. Wyniszczony przez pazerne otoczenie, fałszywe oskarżenia, żerujące na nim media, i przez swoją słabą psychikę. Ale kto by to wszystko wytrzymał?
Pozdrawiam

Magdalena pisze...

Cześć Kamila, chyba nikt nigdy wcześniej nie sprawił, żebym tak dobrze, tak głęboko poznała Michaela. Bardzo Ci dziękuję.

Kamila pisze...

Ogromnie się cieszę z tych słów i z wszystkiego co napisałyście.

Gosia pisze...

Pięknie to napisałaś......