wtorek, 12 sierpnia 2008

Anioły- dobre duchy mojego domu


Anioły zachwycały mnie już od małego dziecka. To brzmi jak banał ale tak było. Wnioskuję to też po tym, że mając z 3,4 lata już je namiętnie rysowałam.

rysunki z okresu 3-4 lat

Będąc zaś starszą czytałam o nich sporo, dowiedziałam się wiele o rozlicznych ich funkcjach, pisałam o nich wiersze, rzeźbiłam, malowałam.


ja przy anielskim moście w Kalwarii Zebrzydowskiej


taką sobie dawno temu tworzyłam poezję anielską oprócz tej miłosnej i patetycznej rzecz jasna

moja daleka od doskonałości stara rzeźba anioła otulającego dziewczynkę płaszczem, którą na potrzebę tego tematu anielskiego
wytachałam z ciemnego zakamarka piwnicy- ot taki nasz anioł stróż piwniczny



W dzieciństwie dużo opowiadała mi też o nich babcia, ona nauczyła mnie prosić anioła stróża o codzienną opiekę, być pewną, że chodzi za mną krok w krok jak cień.


obrazki z dzieciństwa z aniołem stróżem, do których mam do dziś sentyment


Moja prababka Józefina zaś- kobieta wyjątkowo pobożna anioła widziała na własne oczy, stał przy jej łóżku i był podobno świetliście zachwycający. Nie śmiem w to nawet wątpić.

Anioły... jakże w nie nie wierzyć, po dziesiątki, setki razy doświadczałam ich anielskiej pomocy, podpowiedzi, prowadzenia, ochrony. Żyję sobie bowiem pod skrzydłami aniołów na co dzień, wierzę w nie i wierzę w ich Szefa.

Podobno każdy dom, mieszkanie ma swojego prywatnego anioła opiekuna. Kiedy dokądkolwiek wyjeżdżamy każę temu naszemu nie spuszczać chałupy z oka. No i chyba nie spuszcza.

autorstwo obrazka Aniela Anders(ściągnięty z netu)


W moim domowym gniazdku nie mogło też zabraknąć podobizn tych skrzydlatych mocy.


tu zwołane na gremialne zgromadzenie, na co dzień zaś każdy ma swoją wartownię




Pocieszne co prawda, zabawne, mało / wiele odzwierciedlające realne piękno aniołów lecz nastrajające do myślenia o innym niewidzialnym wymiarze, który jest pośród nas nieświadomych, te namacalne moje domowe anioły wnoszą weń już od drzwi miłą, przyjazną atmosferę, aurę duchowości- zapraszają te już realne do nadlatywania, czucia się w moich czterech kątach jak u siebie w niebie.



z różnych materiałów stworzone



te szmaciane jak Pelagia i Zuzanna, siostry tutaj w komitywie

tu na swoich miejscach drzwiach od komody i szafy


te wielorakie- gipsowe stworzone przez moich podopiecznych pobejcowane sposobem top sekret ale Wam zdradzę- pastą do butów po czym polakierowane


te asystujące i oddające cześć naszym przodkom na starych rodzinnych fotografiach


te żeliwne z wieszaka na okrycia wierzchnie , wiszącym w przedpokoju

oraz ten dyndający na tablicy korkowej ku natchnieniu, w pokoju pracy




Anioły nasze dobre duchy domu, zawsze przy nas trwajcie, codziennie nas strzeżcie.



25 komentarzy:

Królewna pisze...

Anioły Stróże rulez :))))
Anioł to posłaniec i nie lubi siedzieć bezczynnie :) Często widywałam się swego czasu z pewną siostrą zakonną, któa mnei nauczyła trochę o Aniołach... Mój Anioł jest najlepszym germanistą na swiecie, bez niego nie zdała bym chyba żadnego egzaminu ;)... Wystarczy zapytać, a za chwilę ni z tego, ni z owego, pojawia się w głowie odpowiedź... Poza tym zawsze wiem, że nie idę gdzieś sama i jest zawsze do kogo mówić. Dowiedziałam się keidyś, że o. Pio miał super kontakty ze swoim Aniołem S. - tłumaczył mu listy, budził jego współbraci... Szok, nie? Kocham mojego Anioła :*

Królewna pisze...

Jeszcze jedno - padłam jak zobaczyłam Twojego Anioła z gliny. Ale masz talent, kobieto!!!

Kama pisze...

dzięki za te słowa i za docenienie tego poczciwca z gliny, trochę skazałam go na banicję do tej piwnicy z racji tego, że no właśnie niebotycznie daleko mu do doskonałości. Dziś wyrzeźbiłabym go całkiem inaczej no ale dziś nie mam już pod ręką gliny.
Apropos anioła stróża, mój uchronił mnie kilka razy od śmierci, ponadto jak mam trudną sytuację, rozmowę, kiedyś egzaminy, szukanie pracy to najpierw posyłałam mojego anioła do anioła tej osoby żeby się dogadały podsunęły to i owo,natchnęły do łagodności wobec mnie, podsunęły konkretne zadania, pytania a potem szłam i sprawa układała się jak po maśle- bezproblematycznie.Nauczyłam się tego właśnie od O. Pio zwykł tak na codzień rozgrywać sytuacje z pomocą swego anielskiego opiekuna.

anne pisze...

ja chyba na codzień, nie przywiązuję do nich uwagi, wiem, że są, wiem, ze mam takiego AS, który mnie chroni i pomógł mi już wielokrotnie (może niektórzy mogą to nazywać przypadkiem, zrządzeniem losu, lub jeszcze inaczej ja wiem swoje...) - nawet jeden wisi nad naszym łóżkiem czuwając nad nami przede wszystkim w nocy...

lubię robić natomiast anioły szydełkowe i ofiarowywać je w prezencie, zdarzyło mi się kilkakrotnie je sprzedać, ale zawsze mam z tego powodu wyrzuty sumienia (na szczęście zostały kupione jako podarki na ślub i chrzciny, oraz w formie podzękowania)

Kamo naprawdę zdolna z Ciebie dziewczynka - Twój Anioł jest cudny i nie widzę Jego niedoskonałości, a do szmacianych przytulanek śmieją mi się "oczęta"

Królewna pisze...

Wiesz, bo jak go nie chcesz, to ja chętnie przygarnę ;)

joanna.ka pisze...

Ooooo, jakie cudne :))))
Wzruszające...
Te kościelne malutkie obrazki też mam (1 dostałam od Babci - też opowiadała o Aniołach, 2 - na lekcji religii, które kiedyś były oczywiście w kościele)
Dobrze mieć swojego Anioła: o kontaktach pomiędzy Aniołami czytałam chyba u Ewy Foley - www.blog.foley.com.pl
i widzę, że się sprawdza u Ciebie - ja też kiedyś spróbuję tego sposobu

Kamo, prezentacja wyszła mi sama - po prostu na innym blogu zobaczyłam coś podobnego, nacisnęłam i podświetliłam napis "slide" w lewym górnym rogu prezentacji, a potem poszło samo...
W wolnej chwili spróbuj, jakby co pomogę :))

monika pisze...

Kamo, Twój anioł z gliny zdecydowanie nie zasługuje na banicję, jest piękny!

Kwiatki na moim blogu to pędzel do Photoshopa, chętnie Ci go prześlę, jeśli chcesz :)
Pozdrawiam :)

Sara pisze...

Pelagia i Zuzanna są nie do pobicia, zwłaszcza ich fryzury! Gdyby były realne, poszłabym chętnie z nimi na kawę!
Ja tam za swoim AS raczej nie gadam, ale mam nadzieję, że się kiedyś nagadamy w lepszym Realu!

Sara pisze...

..."ze" a nie "za" oczywiście - przepraszam

A te Twoje obrazki to chyba wygnanie z Raju przedstawiają, co? ;)

Madzia pisze...

Pelagia i Zuzanna baaaaaardzo oryginalne:), a ten przez Ciebie wykonany to już wogóle wyjątkowy.
Tak w Anioły trzeba wierzyć.
Mi mój Anioł Stróż wiele razy pomógł... jego obecność czuję bardzo często.

Kama pisze...

odpiszę Wam Dziewczyny po kolei jutro jakoś po południu bo dziś to spać i wcześnie wstać i biec na złamanie karku.

Anonimowy pisze...

szmaciane Anioły są... boskie! rzuciły mi sie w oczy jak u Ciebie byłam. gdzie je wynalazłaś?
tak piszesz przekonująco o tym Aniele Stróżu, że chyba sama uwierzę iż owego, swojego, własnego posiadam.
nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a jakie życie może być ciekawsze!
pozdrawiam
kasia

mada pisze...

Cudne anioły! A ten gliniany niech wróci z piwnicznego wygnania na dobre!

Charlotte pisze...

Kamo, ja się wzruszylam czytając tego posta i oglądając aniołki. Moja Kochana Mama od lal je zbiera i teraz na obczyźnie, przypomniałam sobie, dzięki Tobie, jej kolekcję. Kiedy dostaje w prezencie aniołka nie posiada się ze szczęścia, że jej kolekcja się znów powiększa o kolejnego skrzydlatego osobnika.

Twoje mnie zachwyciły - zwłaszcza Pelagia z Zuzą - bardzo bym chciała przywłaszczyć sobie choć jedną siostrzyczkę :)
I te sentymentalne obrazki - więcej takich postów poproszę. Aż miło się czyta!

Kama pisze...

Dziewczyny-każdej po kolei dziękuję za miłe komentarze. Anioły z wdzięczności falują mi tu właśnie skrzydłami z zadowolenia i robią wiatr w domu;)
Zuzanna i Pelagia zaś szaleją ze szczęścia, że cieszą się takim uznaniem.Pochodzą z hurtowni drobiazgów artystycznych każda anielica po 15 zł, która jest u nas, ale widziałam podobne nie raz w innych miejscach. Dziś patrząc na nie doszłam do wniosku, że są to siostry istne przeciwieństwa jak te z Jane Austin rozważna i romantyczna tu jednak Zuzanna jest romantyczna a Pelagia o wyglądzie rozczochranym i dziwnym imageu- ekscentryczna.Mój mężula ma dla nich jedno określenie, że wyglądają jak indiańskie skalpy zdjęte z głów i ciągle mi tak żartem podgaduje z sugestią po coś ty je kupiła.
Zuzka i Pela oczywiście zapraszają na kawę każdą z Was nie tylko Sarę choć tę tym mocniej bo sobie o nich pierwsza tak kawowo roiła a tekst o moich dziecięcych rysunkach, że wygląda to jak wypędzenie z anielskiego raju konkretnie mnie ubawił, no przyznaję,rysunki są dramatyczne;), szczególnie ten czerwienią płonący wygląda jakby mu się skrzydła z gorąca w harmonijkę złożyły.
Monika bardzo się wdzięczę do Ciebie o ten pędzel do Photoshopa- lada godzina, dzień będzie mi bardzo potrzebny.
Joanna.ka dzięki za ofertę pomocy z tą prezentacją wiesz za jakiś niedługi czas pewnie się o taką pokuszę tylko znaleźć czas i temat i jak będę miała kłopot z tym jakiś to będę dzięki Twojej ofercie mieć śmiałość poprosić o podpowiedź jak to zrobić.Na blog Ewy Foley wdepnę dosłownie zaraz bo mnie zaintrygowałaś.
Cieszę się, że też ten mój Anioł z gliny Wam się spodobał. Nie piszę z fałszywej skromności, że jest nie teges naprawdę mam do niego wiele zastrzeżeń.Rzeźbiłam go na szybko w przerwach w pracy z podopiecznymi a ciągle musiałam mieć na nich oczy zwrócone i pomagać im w ich wlasnych rzeźbach dlatego wygląda jak wygląda, zabrakło tego odejścia i przypatrywania się z boku na proporcje, rozpadalność tego posągu w trakcie pracy z powodu wielkości, przeciążeń nakazywała stałe pogrubienie go by był bardziej stabilny i utrzymał ciężar dość sporych skrzydeł- wyszedł anioł zamiast eteryczny to istna Matka Polka z wielgachnym biustem,przysadzista, za niska itp. Królewno planowałam mimo wszystko pokazać kiedyś tego anioła opiekuna swojemu dziecku by sobie umiało wyobrazić i unaocznić własnego anioła stróża i jak to wygląda z tą opieką, jednak jeśli będziesz w Trójmieście i chciałabyś go bardzo to daj mi znać dam Ci:) bo pocztą to nie da rady, on waży około 7kg, to jednak ok. 30 cm- spory kloc wypalonej gliny nieregularnych kształtów i jak to z gliną jest podatny na odłamanie się jakiegoś elementu w przesyłce.
Charlotte :) postaram się mieć więcej tego typu wątków pomysłów jest sporo, mam sporą bazę zdjęć oczekujących ale wiadomo trzeba przysiąść wybrać,pomyśleć.:)

Kama pisze...

Taki mój dopisek apropos załatwiania spraw, rozwiązywania problemów przez pośrednictwo aniołów stróżow to jakby ktoś byl zainteresowany poleca się to robić na przykład tak, ja mniej więcej tak to robiłam, robię – MÓJ ANIELE STRÓŻU, PÓJDŹ DO ANIOŁA STRÓŻA …………………(z tą i tą sprawą) I PRZEKAŻ MU POZDROWIENIE MIŁOŚCI I POKOJU. i radzi się tę drogę rozwiązywania problemów stosować we wszystkich trudnych sprawach swoich i bliźnich jednocześnie oddając aniołom wolną rękę w działaniu, zaufanie i możliwość swobodnej ingerencji w to co nas przytłacza, co martwi, stresuje, na co po ludzku nie mamy wpływu i szkoda w ogóle naszych emocji, zdrowia i czasu byśmy zaprzątali sobie tym sami głowę.

W krótkim czasie przekonamy się jak uprości się życie nasze i naszych bliskich.

Królewna pisze...

Kama, czy to jakieś zaproszenie? ;P dam znać, jak będę, ale nie dlatego, że będę chciała Anioła, tylko tak po rpostu :) Ale na razie moje plany dotyczą raczje południa niż północy :/

monika pisze...

Kama - napisz tylko na jaki adres mejlowy i wyślę pędzle, nawet dzisiaj :)

Kama pisze...

Królewno to jak najbardziej jest zaproszenie:)

Kama pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
monika pisze...

Odebrałam adres i już wysyłam obiecane pędzelki, pozdrawiam :)

Aga pisze...

A mnie rozwalił najbardziej ten kącik fotografii przodków, pewnie dlatego, że też podobny mamy. I to, co jest w prawym dolnym rogu tego zdjęcia. Poduszeczka, klęcznik, różaniec, koraliki? I zwinięty anioł wtulony w przeszłość -przyszłość, zawinięty we własne skrzydła na kształt czasu, który przecież jest kolisty, cykliczny, a nie, jak nam się wydaje, podłużny, czy, jak to się nieco napuszenie mówi, "linearny". Przecież wracamy, skąd przyszliśmy.
A swoją drogą, też w domu mamy strażników - w naszym pokoju - ikony i obraz z 1922 roku, przy którym zresztą w chałupie swoich praprapradziadków oświadczył mi się mój mąż :) dziś wisi nad stołem w dużym pokoju. A na nim data ofiarowania rodziny SERCU Jezusa. Dokładna data narodzin naszego dziecka, tyle że 85 lat wcześniej.

Ach ta duchowość międzypokoleniowa... Nikt mi nie powie, ze dziedzictwo jest w genach i konstrukcji psychicznej tylko ;)
I to też wiem, Kama, dzięki Tobie.

Po prostu: "Pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście" :)

Kama pisze...

Aga dzięki o kolistości czasu w skrzydłach tego anioła nie pomyślałam dotąd ale ale jest to odkrywcze a tak na marginesie to mój ukochany anioł- mam do niego największą słabość ten koło portmonetki babcinej na jej komunijny różaniec.

Anonimowy pisze...

Kamo,

dzięki za ciekawy tekst:-) i cały blog - gratuluję lekkiego pióra autorce!

A propos Aniołów - możemy stać się nimi dla innych..zachęcam do stronki:


http://www.dobreuczynki.com.pl/popraw_swiat.php

Niedawno w nocnej audycji w Radiowej Jedynce było spotkanie z autorką ww. strony..zresztą niesamowitą osobą..

Pozdrawiam i czekam na dalsze teksty...
Zabiegana mama

Kama pisze...

:) Witaj dziękuję za tę zawsze potrzebną motywacje pozytywną do dalszego pisania. A co do tej stronki dobre uczynki to fakt mądra idea a ja już od jakiegoś czasu mam ją w linkach miejsc,umieściłam ją w sklepikach na razie, w które zaglądam.