piątek, 8 sierpnia 2008

Lawendowa przesyłka

W zeszłym roku po raz pierwszy udało mi się wreszcie napotkać w pewnym sklepie wnętrzarskim wytęskniony, wypatrywany od dawna bukiecik lawendy już ostatni co prawda, podobno zniknęły w trymiga więc brałam i nie wybrzydzałam mimo, że kwiatki sypały się niestety obficie. Służy mi jako ozdoba do dziś pod warunkiem, że leży i nikt już nie waży się go dotknąć.
W tym roku nastąpiły w moim życiu rozwojowe zmiany, rozwinęłam się aż nadto pod wpływem możliwości znajdywania poszukiwanych przedmiotów w internecie i zakup lawendy stał się bardziej świadomy, wybredny i co tu kryć gdy się właśnie jest tak zadowolonym absolutnie udany.
Paczka nadeszła dziś-błyskawicznie jakby lotem ptaka niesiona - paczka spora a przy tym tak lekka z uwagi na specyficzną romantyczno/ eteryczną zawartość. Ile to radości mi ona sprawiła, jak zabierałam się w skupieniu, powoli, bez pośpiechu by niczego nie zepsuć w tej celebracji jej otwarcia, bo taka paczka powiedzmy sobie to małe święto w domu.




wypełniona mnóstwem lawendy pod różnymi postaciami bo swoim lawendowym zawrotem głowy zaraziłam i przyjaciółkę- racjonalną istotkę, która to się tak jakoś rozmarzyła, że zamówiła sobie też trochę tych cudowności.




Takiej lawendy jak ta to przyznam, że nie widziałam. Już nawet zamknięta paczka obklejona dla zabezpieczenia zawartości folią delikatnie pachniała a po otwarciu oczom ukazał się widok niezwykły-uroczy wianuszek przewiązany jasno lawendową wstążeczką, pięć obfitych bukietów lawendy, o dziwo cztery zamiast trzy torebki suszu do wykorzystania na zapachy do szafy lub na nalewkę ten gratis to mam nadzieję nie przez przeoczenie, i już kompletne zaskoczenie prezent i niespodzianka to już wiem na pewno świadoma, od tej kochanej pani, z którą jakoś tak się miło douzgadniało zawartość paczki, że aż poczuło się chyba obopólną sympatię- piękny woreczek ze wstążką i z lawendową zawartością.



Sama lawenda dorodna, piękna, gęsta o kwiatach wręcz granatowych, osadzonych mocno na gałązkach. Pachnąca również dość mocno, choć nie męcząco. Cudowność po prostu dla wszystkich zmysłów.
Bukiety i wianuszek znajdą swoje docelowe miejsca niebawem, odrobina czasu i weny, natomiast jeśli starczy talentu a wierzę, że starczy to zacznę szyć woreczki choć na razie ręcznie żeby zaprosić lawendę we wszystkie moje szuflady i szafy.




23 komentarze:

Charlotte pisze...

Przepiękna przesyłka i wspaniały bukiet. Zapach lawendy jest po różanym, moim drugim ulubionym kwiatowym zapachem.
Dziś zerwałam kilka łodyżek i suszę je, by mi pachniały koło łóżka.

I wiesz Kamo kochana, właśnie dziś zaczęłam wyszywać wzorek na bawełnianym woreczku, którego przeznaczenie jest już wyraźnie nakreślone :)

P.S. a że dostałas też miłą niespodziankę, to wcale się nie dziwię, bo sprawiasz wrażenie osoby niezykle sympatycznej :)

Królewna pisze...

Ja też mam, ja też! I to z tego samego źródła i to też dziś :) Cały pokój mi pachnie, uwielbiam ten zapach!

festoon niezalogowana pisze...

w istocie,piękna ta lawenda...
a ja właśnie tak ciężko na sercu mam,bo u mojej przyjaciółki źle się dzieje,że tak się wyżalę i spróbuję uspokoić...

Kama pisze...

co się dzieje Festoon?

festoon niezalogowana pisze...

urodzi sie bardzo chora dziewczynka...
ja jutro muszę wyjechać,nie mam siły się pakować,jak tu zasnąć,ech...przepraszam,że ja tu tak,ale tak jakoś musiałam się tym ciężarem podzielić,dzięki za odzew.dobrej nocy

Kama pisze...

:( to bardzo, bardzo trudne zamiast być radosne, niestety.Przykro mi, pomodlę się o to co można jeszcze zminimalizować lub uleczyć.Przytul ją i po prostu bądź.

anne pisze...

Festoon tak mi przykro - po prostu bądź z przyjaciółbą, bo to jest ważne - mieć kogoś bliskiego kolo siebie....
Kamo, przepraszam, ze w Twoim wątku, tak pieknym, o smutnych sprawach....


lawenda cudna, ja zakupy poczyniłam wczoraj przed południem i mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę rówwnie radosna jak Ty...

cudny janiołek - czy to Twoje dzieło???

Kama pisze...

no niestety na zrobienie takowego szmaciaka pociesznego sama jeszcze nie wpadłam-ten zakupiony, ma on jeszcze kompana drugiego, którego za jakiś czas przedstawię.

anne pisze...

chętnie Go poznam :))))

Liska pisze...

Kamilo,
trafiłam tu dopiero przed chwilą, trochę przypadkiem, dzięki Twojemu komentarzowi na moim blogu. Chcę tylko powiedzieć, że styl Twojego pisania - trochę nostalgiczny, trochę romantyczny, bardzo do mnie przemawia. I na pewno będę często wpadać na filiżankę herbaty. Pozdrawiam ciepło :)

Kama pisze...

Liska bardzo się cieszę, uśmiech mam teraz szeroki i bywaj, bywaj tu ile potrzebujesz-jesteś mile widziana:)

katje pisze...

Kama; w sklepie internetowym kupiłaś tą lawendę czy może na allegro? Pozazdrościłam i też pragnę takiej chociaż 2 bukiety lawendy ususzonej już wiszą ale nigdy dość :) No i takiego wianuszka to już sobie sama nie zrobię...

Kama pisze...

Spójrz w moje sklepiki tam masz namiar na libra lawenda. Tam kupiłam.Polecam po stokroć, polecam:)

fasolka pisze...

Kamo,
czuję ten zapach lawendy u Ciebie.A aniołek w ceglastej sukience odpoczywający w koszyczku jest cudowny. Chyba nabiera sił do pracy anielskiej.I ja chcę, by u mnie służył.
Gdzie go kupić? Twoje slepiki przejrzałam i za nie dziękuję.

Libra pisze...

Bonsoir :)
Bardzo mi miło, to doprawdy wspaniała niespodzianka: tyle ciepłych słów i takie piękne zdjęcia. Spojrzałam na moją lawendę nowym okiem ;)
Dziękuję!

Adrianna

Madzia pisze...

Lawenda wiadomo cudna...ale ten Anioł przeurodziwy:)
Kama...styl pisania masz wyjątkowy i bardzo lubię czytać te Twoje posty.

Keri pisze...

Ale cudna ta lawenda ! ja w przyszłym tygodniu też będę mieć podobną przesyłkę ijuż się nie mogę doczekać jak patrzę na te Twoje piękności ;)))

Kamilcia pisze...

rzeczywiście piękna :) tymi zdjęciami przekonałaś mnie ostatecznie do zakupu :)

Kama pisze...

Dzięki za te wszystkie, wszystkie ciepłe, uznania pełne słowa od Was- niezwykle mi miło.Ta lawenda rzeczywiście jest wyjątkowa, pachnie mi tu pięknie i cieszy oczy.
Zważcie też na fakt, że ponieważ w dzień, w który robiłam zdjęcia było nieco pochmurnie i cuda robiłam żeby miejsce doświetlić więc też intensywności barw i koloru nie umiałam fotograficznie oddać takimi jakimi były realnie. Wszystko jest ładniejsze nawet niż na zdjęciach. Kolejna rzecz robiłam zdjęcia bezpośrednio po wypakowaniu lawendy z paczki gdzie jeden bukiet obciążał troszkę drugi. To naturalnie doprowadziło, że one nieco się zwarły, zbiły choć poza tym bez uszczerbku.I tu dla mnie i myślę dla Was bardzo cenna rada od Pani Libry_Lawendy, którą Wam tu sprzedam bo myślę, że cenna: potrzymać bukiety lawendowe w łazience- para wodna z kąpieli trzymać z 2-3 godziny aż wyłapią sporo wilgoci z powietrza, wtedy kwiat będzie bardziej miękki i plastyczny i będzie można po prostu wyprostować je, delikatnie rozchylając gałązki.
A saszetkę dla odświeżenia zapachu można przez chwilę potrzymać nad gorącą parą wodną, albo delikatnie przeprasować żelazkiem.

Co do Anielicy mojej szmacianej Anieli bo jest też anielica Pelagia to zaprezentuje je niebawem aż zwołam wszystkie anioły z mojego domu na specjalne zgromadzenie wtedy obfotografuję je, opowiem o aniołach w moim domu.
Natomiast co do miejsca pochodzenia te szmaciane anioły bywają w różnych miejscach,sklepach, widywałam je tu lub tam. Ja osobiście kupiłam je w hurtowni wszelkich ozdobności-Renk, jeden za 15 zł, która jest u nas w Trójmieście.Były i takie i większe, różne myślę, że to nie koniec mojego anielskiego zastępu bo anioły kocham i w domu preferuję.

anne pisze...

Kamo :)) bardzo chętnie poznam wszystkie Twoje janiołki - także bardzo je lubię, właśnie przymierzam się do zakupu - takiego "hand made", szmacinej przytulanki; tylko takiego jakiego chcę jeszcze nie spotkałam...

Liska pisze...

Jeszcze powiem, że od kiedy je u Ciebie zobaczylam, myśleć o nich nie przestaję. I chyba też sobie takie bukiety sprawię... A gdzie wieszać takie wieńce? Bezpośrednio na ścianie? I kuszą mnie te saszetki, bo zawsze walczylam z molami pseudolawendowymi chemicznymi saszetkami, a tymczasem może być pięknie i praktycznie :)

Kama pisze...

ja powieszę swój wieniec w kuchni na ścianie nad oknem- na samym środku.Bukiety wiadomo dyndające na gwoździkach, haczykach od wieszaków, można położyć je też na półce itp.

Anonimowy pisze...

ja też właśnie kupiłam lawendowe cuda u Libry i czekam z wielką niecierpliwością na przesyłkę, uwielbiam lawendę w każdej postaci, Kamo podziwiam Twój ZaKamarek oraz piękne klimatyczne mieszkanie, kuchnia jest magiczna i ciepła, poszukuję właśnie takich kafli z motywem ziół, ale nigdzie nie mogę znaleźć, może podzielisz się ze mną informacją, gdzie można je kupić :), pozdrawiam cieplutko