wtorek, 9 grudnia 2008

Królewna - o tym co przeskrobała


Dziś będzie rzecz o Królewnie - większości nam znanej, mojej imienniczce zresztą.
Fantastyczna to młoda kobieta i im mocniej ją poznaję na drodze "smsgg" tym bardziej widzę, że to jest tak, że kiedy czasami wpadamy na siebie nieoczekiwanie w tym świecie, nieważne czy na ulicy, w sklepie, czy na łączach netu to dzieje się to wcale nieprzypadkowo o czym namacalnie mówią późniejsze wydarzenia.
Otóż napisało do mnie któregoś dnia to poznańskie dziewczę z zapytaniem o adres - przyznałam się więc, jedynie pytając co też jej chodzi po tej ślicznej głowie... Potem zadzwoniło to dziewczę kolejny raz z zapytaniem dermatologicznym - "czy jestem uczulona na wełnę"? Hmmm...namyślałam się chwilę...
Śpię w merynosach od kilku lat, żyję i mam się dobrze, chodzę jak to się na naszych terenach zwie-w kapciach(papciach) z merynosów- żadna wysypka mi się na nogi nie rzuca, chociaż większość dotychczasowego życia byłam jednym wielkim chodzącym swędzeniem i realnie Wam mówię marzyłam tylko o tym by można mi wymienić skórę na inną nową- byłam uczulona na niemal wszystko. Jednak z alergii jak widać wyrosłam późno bo przed 30, żartuję, że uzdrowiło mnie małżeństwo bo naprawdę wraz z nim alergia pierzchła po prostu.
No więc chyba na wełnę uczulona też nie jestem- stwierdziłam wreszcie. I pytam w końcu zaintrygowana : "szalona kobieto co Ty spiskujesz". "Ano taki drobiazg tylko chcę Ci wysłać pourodzinowy, nic specjalnego".
No i przyszedł pocztą w płaskim niemal zupełnie liście ten rzekomy drobiazg, który po zaledwie delikatnym uformowaniu nabrał kształtu, przeistoczył się w mięsisty, z taką finezją przepięknie ufilcowany paluszkowo kwiat secesyjny w kolorze fuksji i maliny z żółtym pręcikiem w samym środku.




Piękna brosza jednym słowem pasująca mi do wielu ubrań w szafie bo to moje kolorki. Do tego podobnej urody kartka samoróbna z pomysłowym kwiatkiem a w niej dłuugie życzenia wzruszającej treści i prawdziwej głębi- takie - do mojego życia mówiące nadzieją.


(...)mały fragmencik za zgodą autorki tekstu
(...)

W takich momentach gdy ktoś nam coś daje robionego przez siebie, z uwzględnieniem tego co dany obdarowywany lubi, widzi się niemal wizualnie, że ta osoba to wszystko zrobiła z sercem na dłoni, posyłając pocztą, zamiast znaczka... nakleiła pocałunek. Dziękuję Ci, dziękuję, dziękuję Królewno, w płaskim liście przesłałaś mi tyle rozgrzanego kaloryfera...

8 komentarzy:

joanna pisze...

O tak, Królewna tworzy cudne rzeczy...
A ten gest jest wzruszający.
Nic więcej nie piszę, bo mam gula(?) w gardle, a poza tym nie widzę klawiatury ;)

Kamila pisze...

aż tak wzruszona? hahaha no to prawie tak jak ja jak otworzyłam przesyłkę:)

Aga pisze...

K. (jakoś nie mogę się [przekonać ani do Kamy, ani do Kamili, wybacz mi ;) otaczają cię świetni ludzie, naprawdę, takie miłe gesty juz cię nie pierwszy raz spotykają. jesteś niesamowita osobą, więc i tacy ludzie cię otaczają i niespodzianki ci robią :)
PS Fajny masz charakter, wiesz?

Aga pisze...

Aha, zapomniałam dopisać - mnie też frapuje i zachwyca ta ozdoba z guzika na kartce. Toż to jest dopiero pomysłowe! ;)

li. pisze...

Trzeba sobie zasłużyć na takie prezenty.Aga już to stwierdziła, a ja potwierdzam.Królewna tworzy piękne rzeczy.

joanna pisze...

Ja też coś napiszę o Królewnie ...
Ale już bez łez :)

Królewna pisze...

:*
Właśniem wpadła do domostwa z wojaży i wklepię u siebie na blogu wszystkie zaległości, m. in. dokumentację prezentu. Bardzo się cieszę, że się spodobało, bo ja mam oczywiście zastrzeżenia co do wyglądu kwiatka, ale ja już tak mam ;)

An z Chatki pisze...

Piękna kartka i kwiat :)