wtorek, 20 stycznia 2009

Śledztwo na temat Tajemniczej Dziewczynki rozwiązane



Niesamowita rzecz wczoraj jeszcze snułam domysły, męczyła mnie wręcz,męczyła mnie myśl, nurtowały pytania, kim była, kim była, jak, ile żyła, kiedy umarła, jak mam dotrzeć do informacji o niej.
Przyznam Wam, że to chyba pierwsza osoba nieżyjąca, już, nieznana w moim życiu, która tak mnie niepokoiła jakoś wewnętrznie, tak zachęcała do poszukiwania jej tożsamości, że poczułam jak nigdy, że muszę stanąć na uszach by rozwiązać tę zagadkę. I dlatego w ostatnich dniach nękałam Was postami o niej.

Jako, że mam układy z Szefem tym u Góry a On zna historie nas wszystkich od kołyski do ostatnich chwil i jakby chciał to mógłby mi pomóc,zresztą tak jak zazwyczaj to czyni, pomodliłam się dziś z rana o to by jakimś sposobem dał mi rozwiązanie,odpowiedź na moje pytania, pytałam jaką drogą mam do tego dojść, pisać do telewizji, czy co?Owszem jak mi na czymś zależy byłabym do tego zdolna.Takie miałam dzisiaj myśli i modlitwy z rana. Chyba z godzinę później odpalam kom, wchodzę na swój blog a na nim........................................nie mogę uwierzyć- rozwiązanie mojej tajemnicy - w komentarzach zaproszenie do Asket-z Magicznej Oktawi.
Asket dziękuję Tobie i Krzysztofowi. Nie mogę się wciąż otrząsnąć.


Jednak w grupie siła, samemu trudno coś zgłębić ale jeśli kilka serc, umysłów się jednoczy każde drzwi nawet te najbardziej tajemnicze się w końcu otworzą.

Szanując, że to Asket podała rozwiązanie zagadki Mistery Girl daję Wam pierwszeństwo odczytania wstrząsającej tajemnicy o małej z Jej blogu. Potem jeśli pozwoli zamieszczę ten fragment u siebie.

MAKABRYCZNA TO I JAKŻE SMUTNA HISTORIA. WRAŻLIWCY PRZYGOTUJCIE CHUSTECZKI...

Teraz tak sobie myślę jaki to paradoks, tak sobie nazywałam to całe poszukiwanie informacji o niej śledztwem widząc w tym zabawę, ciekawostkę historyczną ale nie sądziłam, że dziewczynka była naprawdę poszukiwana, że prowadzono wytężone śledztwo by ją odnaleźć żywą lub martwą.
Teraz już wiem, że dusza tej Dziewczynki, tego biednego Dziecka nas wszystkich zafascynowanych jej pięknem, jej urokiem, jej losami przynaglała, potężnie niepokoiła tajemnicą, swojego cierpienia .

Chciała pewnie byśmy oprócz zachwytu jej urodą poznali całą prawdę, także o jej dramatycznej śmierci. Wtedy może pojmiemy, że to czym się zachwycałyśmy, na czym zawieszał się nasz wzrok, z radością by oddała, wyrzekła się byle by móc żyć dalej, beztrosko, byle by mieć szanse dorosnąć, doświadczyć tych wszystkich fascynujących etapów dorosłego życia, zakochać się w jakimś przystojnym, dobrym chłopcu, mieć oddanego męża, wspaniałe dzieci, ciepły dom...
Nie dano jej szansy.............

Brakuje mi słów, czuję smutek, czuję żal...czuję ból...

Pomodlę się dziś za nią by uzyskała duchowy spokój, doświadczyła beztroskiego wiecznego dzieciństwa, po tamtej stronie.




Na razie tu żeby łatwiej było Wam oglądać dołączam kolejne znaleziska netowe(potem przeniosę je do galerii z jej zdjęciami):










oraz pocztówki malowane z nią:




powiększenia niestety z jedynie dostępnych miniaturek:















ostatnie nabytki:



nadesłane dziś przez Ester- Ester dziękuję Ci:)



ta kobieta jest na tylu zdjęciach z nią że jestem prawie 100% pewna także z uwagi na podobieństwo, że to jej matka







30 komentarzy:

Anonimowy pisze...

nie takiego rozwiązania się spodziewałam, myslałam, ze MG miała długie, szczęśliwe życie przy boku jakiegoś fajnego faceta, otoczona gromadką pięknych dzieciaczków.
Taka śmierć....straszna, żywcem pogrzebana, cisnie sie tylko pytanie dlaczego????????
pozdrawiam serdecznie iza

aagaa pisze...

jestem w szoku...Boże....

Kamila pisze...

Wstrząsające, prawda, jakie ona musiała przeżyć męczarnie w tej beczce, zanim się udusiła, jaki paniczny strach, tego się nie da opisać po prostu.Co musieli czuć jej rodzice?Jak winny musiał się czuć jej ojciec-fotograf gdy zdał sobie sprawę, że robienie jej zdjęć, upowszechniananie jej wizerunku, jej urody od takiej maleńkiej doprowadziło do takiej tragedii ich własne dziecko.Co to za obłęd trzeba w sobie mieć by zamordować z premedytacją dziecko.

Jakiś czas temu na blogu podczas wspomnień urlopowych wstrząsnęła mnie tajemnica pięknej Sissi nieszczęśliwej księżnej zasztyletowanej przez podobnego psychopatę ale z pobudek politycznych. Ale ta historia jest okrucieństwem do szczytu, okrucieństwem bez celu bo ktoś był po prostu zbyt piękny.
Ech nie mogę przeboleć...

decomarta pisze...

Straszne. Brak słów.

Pasjonatka pisze...

Wiecie co...no ja nie wiem... Makabryczne... Nie wiem, czy czasami nie lepiej nie zadawać zbyt wielu pytań... żeby tajemnica pozostała tajemnicą... Niby uważam na codzień, że prawda nade wszystko, ale... nie zawsze wyzwala jednak... kibicowałam temu śledztwu, ale teraz mam mieszane uczucia...

Kamila pisze...

Pasjonatka, wiem o czym mówisz. Ja jednak wierzę, bo to śledztwo dziwnie mnie jakoś objęło, musiałam dociekać do skutku, że po prostu miałyśmy/ mieliśmy się dowiedzieć całej prawdy. Może ona tego potrzebowała.
Życie niestety nie jest bajeczne i chyba żadna z nas na nadmierną bajeczność życia nie narzeka.Lubimy myśleć, wierzyć, że ktoś zwłaszcza piękny, chociaż on niczym królewna miał niemal bajkowe życie.Daje to nam nadzieję,pozwala się oderwać od naszej różnej codzienności.
Z drugiej strony to prawda co mówisz, rozumiem, trochę przyznam podzielam.
Nie będę mogła patrzeć bez cienia bólu w sercu odtąd w jej twarz. To już nie będzie zachwyt urodą. To będzie towarzyszące patrzeniu myślenie o jej cierpieniu tuż przed śmiercią...

Aga pisze...

szukam i nie mogę znaleźć. macie linka do tego?

greglis pisze...

To straszne, miałam nadzieje na szczęśliwe zakończenie, jakieś romantyczne historie a tu proszę za sprawą jednego człowieka nie nie mozna nazwać go człowiekiem ..
nawet nie mogę pisać

Aga pisze...

Straszne. Motyw zbrodni niczym z "Pachnidła" Sueskinda :(
A ja od początku nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta dziewczynka mi trochę przypomina typem urody Tereskę z Lisieux. Poważnie
Kamila, a możne to nie ona potrzebuje tej modlitwy tak mi się nasunęło? ja myślę, ze czyja jak czyja, ale jej dusza to tam jest szczęśliwa po drugiej stronie. Może to głos wołający o modlitwę za dusze tego mordercy? A możne nawet nie, w końcu był niepoczytalny, nieodpowiedzialny za swoje czyny, więc może i Bóg mu tej winy nie policzy? Tak mi przyszło do głowy - a może za dusze tych psychiatrów, co źle faceta przebadali, co chorobę zignorowali i pozwolili mu chodzić na wolności i być zagrożeniem - może za dusze tych lekarz, za ich zaniedbania trzeba się modlić przede wszystkim? Taka mi się refleksja nasunęła...

Aga pisze...

Ja jednak myślę, że człowieczeństwa temu mordercy nie można odmówić. Pewnie się może narażę to pisząc, ale to też człowiek, tylko strasznie, strasznie chory - niestety.Kto był winny tej chorobie? Czy była to choroba po prostu? A może skutek jego wychowania złego? Z jakaś traumą?
Mnie ta historia wciąga dalej - jako historia choroby tego mordercy. Bo może to nie była tylko biologia, złe przekaźniki w mózgu i tak dalej? Może ktoś trzeci był tej chorobie winien? W końcu rzadko który degenerat takim się rodzi (jeśli ludzie w ogóle rodzą się degeneratami).
Mozę temu człowiekowi brakło w dzieciństwie rodzicielskiej miłości? Nie wiem, nie wiem...Ale jego tez mi jest szkoda. Kim mógłby być, gdyby nie był chory? Może tez fotografem, może poetą, może artystą? Co stoi za tą chorobą?
W końcu Hitler, gdyby nie był chory, może tez byłby tylko albo aż malarzem, jak to zamierzał?
Szykuję się, nawiasem mówiąc, do lektury książki Alice Miller (psychologa) pt. "Rodzice Hitlera". Może to będzie jakiś trop co wpływa na to, ze niektórzy stają się tak strasznie, okrutnie chorzy?

Kamila pisze...

Aga skoro już schodzimy na takie duchowe analizy, to ja wierzę w czystość duszy tego dziecka, chcę wierzyć bo mi na taką wygląda.Piękno jednak zawsze bezwiednie kojarzy się z dobrocią i szlachetnością serca choć bywa różnie tak na marginesie. Wiem jednak, że tak wielkiego, beztialskiego cierpienia, którego się doświadczyło od kogoś trudno wybaczyć,miała kilkanaście minut od spotkania z nim i jego czynu do swojej śmierci- mały czas na dokonanie w sobie tytanicznego wysiłku i przebaczenia i czasem to nieprzebaczenie trzyma dusze pomiędzy progiem czyśćca i nieba od tak wielu lat. Bez przebaczenia wszystkim bez wyjątku tamte drzwi pozostaną zamknięte. Dlatego napisałam o tym, że może ona wciąż potrzebuje tej siły do pełnego przebaczenia oprawcy. Pomyślmy jaki ładunek wściekłości, gniewu, nienawiści może się zrodzić w sercu najbardziej niewinnym gdy tak okrutnie zostanie potraktowane dusi się i męczy w zamkniętej beczce przez konkretnego człowieka. To stąd ta moja modlitwa za nią. Za mordercę też oczywiście. Jednak zła niekiedy nie wolno usprawiedliwiać bez końca, doszukiwać się bez końca powiązanych współwinowajców, wpływu wychowania, krzywd od innych.
Mamy wolną wolę, ciężka choroba psychiczna odbierająca trzeźwe myślenie to co innego, ale nie jesteśmy zwierzętami, nawet osoby skrzywione jakąś chorobą, jakimś zboczeniem mają wolną wolę i jedynie nękani silnie mogą ulec pokusie ale to ich ostateczna decyzja bo tego ostatecznie chcą.Nie wewnętrzny przymus absolutny, który czyni z nich marionetki bezwolnych obserwatorów swoich zboczeń wolna wola, chcę to zrobić, krok po kroku do decyzji.

Aga pisze...

Zgadzam się, ale nikt z nas nie wie, ile w człowieku takim jest choroby, a ile decyzji. A co do przebaczenia - racja. Na to nie wpadłam.

Kamila pisze...

więc ostatecznie nie nam osądzać, nie nam oceniać, potępiać ale no cóż patrząc po ludzku nóż się otwiera bezwiednie w kieszeni na myśl o tym co zrobił tej biednej dziewczynie.

Aga pisze...

No tak, to nie ulega wątpliwości

kasianat pisze...

biedna dziewczynka.... Szkoda mi jej strasznie... :-(((Liczyłam na lepsze zakończenie

Sara pisze...

Sporo refleksji mam w głowie, nie będę tu wywnętrzniać wszystkich. Chyba ujmę je w punkty:

1)jakoś tak spodziewałam się niewesołego końca, ale wiązałam to z dwiema wojnami, które dziewczynkę czekały. Miałam jeszcze nikłą nadzieję, że była Amerykanką i najgorsze ją ominęło, ale wiele wskazywało na to, że to jednak Europejka. Jako Niemka nie miałaby niestety sielankowego życia.

2)Myśl o wybaczeniu przed śmiercią - nie potrafię podzielać pewności Twojej, Kamo, co do tego, jak to się z nami w takim wypadku dzieje. Nie byłabym skłonna uważać, że Bóg stosuje automatyczną "selekcję" - gdy ktoś nie przebaczył, idzie do A, jak zdążył - do B. Każdy przypadek jest taki indywidualny... Poza tym Bóg przecież wie, kto miał ile czasu na różne myśli. Działa wtedy też seria fizjologicznych spraw, adrenalina i inne chemikalia, które mózg nam funduje - kto jak kto, ale Stwórca i Pomysłodawca:) naszego ciała o tym wie i niewątpliwie uwzględnia. A co z tym robi? Nie moja to sprawa, a pomiędzy Nim a osobą tragicznie ginącą. Modlitwa za MG oczywiście jest moim zdaniem jak najbardziej wskazana, jak i za wszystkich innych zmarłych.

3)Co do mordercy - jeśli jest chory, trudno mówić o woli. Nie mówię, że jej nie posiada, ale właśnie że TRUDNO cokolwiek o tym powiedzieć - stan wiedzy o tych rzeczach przecież się zmienia, być może dziś lekarze by go nie wypuścili. Tego, ile było w tym choroby, też nigdy nie będziemy wiedzieć. Dziś też nie byłby np. skazany przy jednoczesnym orzeczeniu niepoczytalności. Na pewno był człowiekiem, któremu się należało leczenie - czy to by wystarczyło i czy mogło w tamtych czasach być skuteczne - nie wiemy.

4)Ojciec oczywiście nie ma sobie nic do zarzucenia moim zdaniem.

5)Uderzyło mnie jeszcze to, że mamy skłonność do wiązania piękna z dobrem. Czy gdyby była brzydka lub choćby tylko bezbarwna, poświęciłybyśmy jej tyle czasu? Wstyd mi za moją odpowiedź na to pytanie. I jest to uczucie dominujące u mnie w związku z tą historią.
A co z wszystkimi innymi modelkami pocztówek tego typu? Co z tysiącem bobasków, które sobie ściągamy z sieci, by robić kolaże? (Miałam z tym zresztą zawsze problem etyczny). Każda (-y) z nich cierpiał przed śmiercią, niektórzy może też umarli tragicznie, zwłaszcza że czekały ich niespokojne czasy. Czy bez tej historii przyszłaby mi do głowy dziwna pozornie myśl, że jesteśmy winni co najmniej modlitwę wszystkim swoim modelom?:)
Chciałabym podzielić się myślą czy nawet zaproponować, by ona niejako reprezentowała w naszych myślach te wszystkie osoby, a nie była kimś wyjątkowym, kimś ponad innych (chociaż jest:) - w sensie fizycznego piękna)

6) Wszystkie chyba osoby publiczne, a do takich najwyraźniej MG należała, są narażone na podobne niebezpieczeństwo. Każdy może wymienić przykłady. Akurat w jej przypadku powodem sławy było piękno.

Pasjonatka pisze...

kurcze, nie odważę się dociekać, co myśli Pan Bóg. Ale widzę i słyszę:
- czteroletni Michałek wrzucony do lodowatej rzeki - jak on musiał się bać!
- piątka nowo narodzonych dzieci zamkniętych w beczce w domku pod Łodzią
- roczny chłopczyk zakatowany przez ojca, bo płakał
-.........................
-.........................
- ........................
Nie sto lat temu na końcu Europy czy za oceanem. Za rogiem, za płotem, za ścianą. Dzisiaj. Nawet nie wiemy, jak wyglądają.
Skazywane na parszywą, niepiękną, przerażoną i samotną śmierć. I to nie z chorego przekonania o diabelskim pochodzeniu, niczym "czarownice" z Salem. Z przyczyn prymitywnie banalnych - bo zawadzają.
Cały czas dziś o tym myślę, jak wiele z Was pewnie. Ale im dłużej myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że przyjaciel Asket miał rację. Ja wolałabym, aby tajemnica pozostała tajemnicą. Wolałabym, aby ta dziewczynka była dla mnie nadal Mistery Girl. Aby była tym, kim była - z jej niewinnym pięknem, jasnym spojrzeniem, delikatnością i wdziękiem - dziś zasłania ją cień beczki.

Sara pisze...

Pasjonatko - dokładnie. Dzisiejsze TPD, nasi sąsiedzi. I powód - trafiłaś w samo sedno sprawy - bo zawadzają.
I jeszcze dzieci, którym przyszło znaleźć się tam, gdzie niektórzy dorośli akurat bawią się w wojnę.
Zapobiegajmy, kochani, jak możemy. Dzwońmy na policję, w najgorszym przypadku przyjedzie i stwierdzi, że to fałszywy alarm. To chyba nie koniec świata. Pokombinujmy, jak poprawić sytuację zawadzających dzieci np. w naszym otoczeniu, i róbmy to, na miłość Boską, i to szybko.

Sara pisze...

P.S.
Ja dalej widzę w niej piękną, spokojną dziewczynkę, urodzoną modelkę - przecież zdjęcia były robione wcześniej. Tak to sobie racjonalizuję. Jakoś działa.

Pewnie gdybyśmy myśleli o tych
wszystkich przysłaniających dzieci cieniach, zwariowalibyśmy. A one potrzebują nas żywych, trzeźwych i działających, i skutecznych.

Aga pisze...

Saro, tak a propos zawadzających dzieci - czekam z niepewnością, co w tej sprawie wymyśli USA i mam nadzieję, ze absurdalny pomysł nie przejdzie przez Kongres.W głowie mi sie nie mieści to, do czego dążą. Myślę, ze takie pomysły z dziećmi w beczkach zaczynają się od tego właśnie - że jest najpierw społeczne przyzwolenie na zabicie dziecka po drugiej stronie brzucha, potem na tzw o zgrozo czesciowe urodzenie, a skoro maja pomysl na czesciowe urodzenie, to kto wie czy czasme nie przyjdzie im do glowy legalizacja zabojstw dwu- piecio- i siedmiolatków. Bo zawadzają.
Skóra cierpnie na sama myśl.

chica pisze...

Fascynująca twarz i historia. A może uda Ci się ustalić jak się nazywała. Chętnie zobaczyłabym kolekcję jaka uzbierała Ci się wirtualnych pocztówek tej dziewczynki.

Kamila pisze...

Dziewczyny tu tak mądrze, refleksyjnie piszą, że ja już zamilknę, poczytam i ponamyślam się nad Waszymi wypowiedziami...
Za dużo dziś o tym myślałam przy okazji oczywiście innych działań.Mam na dziś pewien przesyt, więc jedynie poczytam sobie.

Chica prawda jest taka że zdjęć z tą dziewczynką akurat nie mam więcej. pokazałam wszystko.
Oszem do nazwiska jeszcze chcę dojść i już mam pewien pomysł jak to zrobić, może się uda.

Iwona pisze...

Kamilko, pewien komentarz narastał we mnie od kilku dni, komentarz zrodzony z potrzeby serca, z niepokoju umysłu, z fascynacji tą niezwykłą osóbką, której poświęciłaś tyle miejsca, wyraz temu dałam na moim blogu postem w którym, nie opisując dokładnie historii, starałam się uchwycić sedno tego nagłego mojego zainteresowania historią Sweetie (jak ją czasami nazywano). Dotąd nie zwracałam uwagii na stare pocztówki z małymi dziewczynkami, sama kolekcjonuję zdjęcia gwiazd kina lat 20tych, 30tych i 40tych, ale teraz buszując po mercatino di antiquriato będę wypatrywać tej twarzy. Pozdrawiam.

Goha pisze...

Kamila znalazłam w swoich zbiorach 2 kartki z tą tajemniczą dziewczynką. Wstawiłam je do siebie na blog. Sprawdź czy masz takie. Jak nie to dołącz do kolekcji. Na dodatek są dwa papiery firmy Finmark na których są kartki z jej wizerunkiem...

Goha pisze...

Przejrzałam wszystkie zdjęcia, które, Kamila, wstawiłaś na blog. I jest kilka gdzie nasza tajemnicza jest z młodszą i podobną do siebie dziewczynką. Może to moje zwidy ale ciekawe czy tajemnicza miała rodzeństwo. Czy któraś z kobiet, które pojawiają się na zdjęciach, to może jej matka....

anne pisze...

witaj Kamo :))
od kilku dni zbieram się do napisania kliku słów i wciąż nie potrafię ubrać w słowa moich myśli... nie wiem, czy wolałabym by nasza MG pozostała nadal tajemniczą nieznajomą, której mogłybyśmy przypisywać piękne i dostatnie życie... czy lepiej jest jak jest... może faktycznie "jakaś tajemna" siła zmusiła nas do zainteresowania się jej losami... by nie była właśnie piękną nieznajomą... nie wiem... cały czas myślę i chciałabym by ta historia miała inne zakończenie, by okazało się, że to jednak nie "nasza" dziewczynka zginęła tak bestialsko zamordowana... ale z drugiej strony nie życzę takiej śmierci nikomu... .....................................................

odkryłam dzięki Tobie, że moja filiżanka (z postu o czekoladzie) jest z wizerunkiem MG :)) dziękuję :))
i dziękuję za wszystkie piękne zdjęcia, które od Ciebie dostałam :))
pozdrawiam

Kamila pisze...

Anne sama dzięki Tobie dopiero odkryłam, że ten poster reklamowy i Twoja filiżanka mają wzór z podobizną tej samej dziewczynki MG.Fajnie, że odpisałaś bo byłam zaniepokojona czy ten ogromny zbiór wysyłany z pocztówkami drogą mailową dotarł do Ciebie czy się zagubił w przestrzeni:).

Joanna pisze...

Nic już chyba mądrego nie napiszę,ale jest mi bardzo smutno, historia mnie poruszyła.
Jestem wdzięczna temu "czemuś" co sprawiło że poruszyłaś Kamilo ten temat i zgłębiłaś ta historię.Skończyła się jak się skończyła, każdy by sobie życzył inne zakończenie, ale przez to że jest tu tyle osób zainteresowanych pamięć o niej żyje, odżyła, i pewnie żyć będzie długo, tyle ile będzie w naszych sercach.

Uwielbiam kartki z jej wizerunkiem, i przez to że poznałam jej historie stały sie one dla mnie szczególne i drogie.

entomka pisze...

Jej uroda,fotogenicznosc są hipnotyzujace :-)
Ale cała historia makabryczna...

Neid Krzysztof Wiśniewski pisze...

Ktoś wymyślił tę historię a reszta się pod tym podpisuje. Grete Reinwald, bo tak się nazywa ta mała modelka urodziła się w 1902 roku w Stuttgarcie, zmarłw w 1983 roku w Monachium w wieku 81 lat! Do 1953 roku grała w filmach. Jej ojciec na prawdę był fotografem, a na pocztówkach często pojawiała się z młodszą siostrą Hanni. Życie miała długie i szczęśliwe.