czwartek, 31 lipca 2008

Urlop - już wspominkowo


Wróciliśmy z naszych urlopowych wojaży tydzień temu dokładnie, mając przy tym 3 200 nowych km. w kołach naszego samochodu i cały ten czas od powrotu głowiłam się jak w tym moim zakamarku zostawić chociaż jakiś namacalny i sugestywny ślad z naszej pozytywnej ze wszech miar wyprawy, jak w kilku zdaniach, kilkunastu fotkach na około dwa tysiące, które wypstrykaliśmy przez te półtora tygodnia oddać tak by inni poczuli te barwne, różnorodne, wspaniałe wrażenia jakich doświadczyliśmy zapuszczając się co prawda nie w jakieś dalekie, tropikalne kraje ale w sąsiednie dotąd niepoznane przez nas Czechy z jego licznymi urokliwymi zakątkami.

To co zrobiło na nas szczególne wrażenie to:

zjawiskowa pod każdym względem Praga, nie przesadzali ci którzy ją tak zachwalali długo przed nami -

Praga

Rynek praski



Praga dosłownie tętni życiem, wystarczy, że wyjdziesz z podziemnego metra na pierwszą lepszą ulicę a zostajesz porwany przez przelewający się ulicami tłum ludzi różnych języków i ras, i już za chwilę płyniesz niesiony ich nurtem - paradoksalnie to zagęszczenie ludzi, wrażeń, rzeczy, budynków w przestrzeni nie tyle jest męczącym dla turysty co osobliwym , ciekawym czy wręcz fantastycznym doświadczeniem jak w żadnym innym chyba gwarnym czy tłumnym znanym mi mieście



wszechobecne piękne rzeźby, posągi, figury


widok zoomem z Hradczan na położony poniżej średniowieczny Most Karola i tłumy ludzkie przetaczające się przezeń




Czczony i uwieczniany w licznych pomnikach Czech święty Jan Nepomucen


Mozolne wejście w część zamkową Pragi na tzw. Praski Hrad


Typowy pejzaż praski malowniczy, uroczy dzięki ciekawemu ukształtowaniu terenu ,wszechobecnym ceglasto czerwonym dachom kamienic i domków, licznym przepięknym zabytkom, wieżom budowli oraz wypełniającej bujnie to miasto zieleni.



Katedra św Wita absolutnie zapierająca dech w piersiach swoim ogromem i bogactwem zdobień zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz świątyni




jeden z bardziej popularnych praskich żygaczy




śliczna i osobliwa w karłowatości kamieniczek niczym dla krasnali - Złota Uliczka


praskie muzeum wiekowych i niepowtarzalnych zabawek


ktoś stworzył oto taką ładną aranżację dla wiersza prawdopodobnie swojego autorstwa a ja zamknęłam ją w takim oto kadrze


Lampa uliczna na naftę


oraz inne miasta i miasteczka o wspaniałej lub po prostu dla nas niecodziennej architekturze lub typowo czeskich osobliwościach


Hradec Kralove- miasto wdów królewskich- typowe kolumnowe pomniki sakralne Czech


Lednice- kwiaty przeróżnych gatunków-popularne są tu hortensje, bardzo typowy obrazek w przydomowych ogródkach czeskich nawet w miasteczkach

Mikulov- winnice i winorośla, czerwone dachy domów, zamki, pałace na wyniesieniach terenu


rozliczne zamki lub ich ruiny, warownie wznoszące się na wzgórzach- mijaliśmy ich po drodze całe mnóstwo, malownicze pejzaże czeskie różnorodne, barwne, ciekawe.

Ruiny zamku Trosky- dwie wieże Baba i Panna



Pokazy walk rycerskich na zamkach


Zamkowa kuchnia idealnie zaopatrzona

Zamek Kost ukryty pośród trzech dolin


jedna z komnat hrabiowskich


Pojedynek szermierczy na dziedzincu zamku zimowego- Weltice


Czeski Raj i Prachowskie Skały – majestatyczne kamienne miasto z wąskimi przejściami jak gdyby uliczkami, mozolnymi podejściami, nieoczekiwanymi zejściami, punktami widokowymi na wysokie jak wieżowce bloki skalne a wszystko to niecodzienne twory samej matki natury.

Prachowskie Skały- Czesky Raj










I te ciche wsie gdzie czas płynie bardzo powolnym rytmem, zagubione pośród przyrody z często drewnianą zabudową typową dla znanych nam skansenów, w które to wsie zapuszczaliśmy się z lubością, których nawet mapy samochodowe nie wykazywały, i te malownicze okolice Moraw z winnicami na wzgórzach, na które patrzyliśmy wieczorem z okien naszej stancji zmęczeni licznymi atrakcjami dnia.

Widok z naszego balkonu na czerwone dachy i winnice Mikulov

Niezapomniane.
Mieszkając zaś 5 km od granicy czesko-austriackiej zapuściliśmy się do pobliskiego bo zaledwie 50 km oddalonego austriackiego robiącego spore wrażenie choć muszę przyznać, że nie tak urokliwego jak Praga- Wiednia gdzie mogłam wreszcie poznać prawdziwe- nie te znane nam z filmowej trylogii Maruschki o Sissi, lecz dużo bardziej ciekawe dzieje przepięknej lecz bardzo nieszczęśliwej cesarzowej.

Wiedeń

Majestatyczny herb Habsburgów


fotografia pięknej cesarzowej Elżbiety Bawarskiej- Sissi- niezwykle barwnej postaci
: osobliwe ciekawostki o jej urodzie : wzrost 172cm, waga 46-50 kg licząc z włosami,waga włosów o długości do kolan około 5 kg, dzięki wielogodzinnym, notabene forsującym jej zdrowie treningom sportowym- talia osy 47 cm!!!



uliczne gwarne życie Wiednia




przepiękna katedra św. Szczepana wewnątrz


kościół św Piotra




Budowle cesarstwa oraz palmiarnia wraz z motylarnią



jeden z wielu przeze mnie pochwyconych białą bronią aparatu barwnych motyli


Tu urodził się i tworzył Mozart



pomnik Franciszka Józefa cesarza i męża Elżbiety Bawarskiej- Sissi


po zabytkowej części Wiednia jeździ mnóstwo dorożek




Najsilniejsze i ciągle powracające obrazy mam natomiast po bytności w nie przesadzę nieopisanej urody posiadłościach letnich najbogatszego rodu ówczesnej Europy rodziny Lihtensteinov-w miasteczku Lednice. Niestety tylko oczami można było zatrzymać dla siebie to co mieściły w sobie pałacowe wnętrza a właśnie to zrobiło na nas największe wrażenie.

najpierw skromniejsza bo zimowa posiadłość rodziny Lihtensteinov






bardzo spodobał mi się ten obrazek będzie jak znalazł w ramki do pokoju gdzie już mam jak pamiętacie oprawione pocztówki w tym stylu


i rozległa 35 hektarów, bajeczna posiadłość letnia w stylu neogotyckim pełna pałacyków, na różne okazje, kapliczek, świątynek
















rozległe malownicze ogrody angielskie i francuskie




Palmiarnia największa w Europie 47m dł i 15 szer , najstarsza palma ma 300 lat czyli ogrzewano ją bez przerwy od tego czasu












skromniejsze budynki służby i stajni końskich




Będąc już po naszej stronie, wdepnęliśmy między innymi do ślicznego Karpacza

norweska świątynia Wang


w osławionej przez niedawno wyświetlany film Twierdza szyfrów- Leśnej w Polsce zwiedzaliśmy urokliwy zameczek Czocha



do serca Polski Jasnej Góry, gdzie zdjęłam z pleców ciężar wielu spraw swoich i osób mi bliskich, zrobiło się od razu lżej.



Odwiedzając zaś rodzinę w Zgorzelcu przeszliśmy przez most i znaleźliśmy się w kameralnym niemieckim Gorlitz szokująco wręcz innym niż kilkanaście metrów dalej polska strona Zgorzelec.




Sposobem naszym na tanie urlopowanie pomimo bycia aż..., niech policzę w 18 punktach naszego programu było: koniecznie samochód na gaz-super sprawa, choć w Czechach, Austrii tym bardziej stacje z gazem to raczej rzadkość ale da się wypatrzeć, kolejna ważna rzecz tanie bazy noclegowe we wsiach lub małych, niepozornych miasteczkach, będących jednak w cieniu wielkich atrakcyjnych punktów, nie ma co pchać się do samej Pragi bo tania nie jest o nie, tym bardziej do zbyt drogiego na kieszeń przeciętnego Polaka Wiednia, ale w ich cieniu, te 50 km czemu nie to tylko godzinka drogi, jeśli w naszej bazie noclegowej jest jeszcze kuchnia, ba u nas była i lodówka tylko do naszej dyspozycji to śniadania i kolacje, samodzielne super sprawa.


Widok na nasze okienko


tak sobie kolacjowaliśmy w naszym lokum

W wielkich miastach obiady zdecydowaliśmy się jeść w barach mlecznych lub McDonaldzie. Tam czy tu karmią bardzo dobrze, zaskoczyła nas znacznie szersza oferta potraw niż w naszych polskich McDonaldach. Żywią sie tam tabuny ludzi, aż nie ma gdzie usiąść. W małych zaś miasteczkach jedzenie z pełnym fasonem w urokliwych, klimatycznych knajpkach.


np. jak tu- w knajpie u Pirata gdzie po zjedzeniu kolacjoobiadu byłam bliska pęknięcia


czy tu na deserku i lodach


oraz capuccino



No a wszelkie poznawanie, zwiedzanie czy to zamków, obiektów czy innych atrakcji jak np. godzinny niezapomniany przepływ statkiem przez praską Wełtawę, na marginesie taniej niż kawa i ciastko na pobliskich Hradczanach- na to wszystko pozwalaliśmy sobie śmielej bo przecież o to chodzi w wymarzonym według nas urlopie żeby doświadczyć wszystkimi zmysłami i na długo zapamiętać ciekawy kawałek świata i innej przyrody, kultury: zobaczyć, dotknąć, powąchać, polizać.

10 komentarzy:

festoon pisze...

W Pradze też byłam i dołączam się do wyrazów zachwytu nad nią:)

festoon pisze...

...Wiedeń widziałam także,a to wszystko podczas wspaniałej wyprawy jeszcze z rodzicami,gdy kończyłam podstawówkę.Rodzice zamiast kupić nowe meble do mieszkania,stwierdzili,że podróż po Europie lepsza.Punktem końcowym naszej wyprawy była Wenecja.
W Alpach,w Austrii,spaliśmy na kempingu kat.pierwszej,na którym był,ku naszemu zdziwieniu,specjalny prysznic dla psów:)Wtedy,w latach 90-tych to w ogóle wiele rzeczy było dla nas nowością.W Monachium pierwszy raz byłam w McDonaldzie-jaki to wtedy był powiew zachodu;),no i fotokomórki w łazienkach:)To były odkrycia:)
Twoje wspomnienia z podróży przywołały moje,alem się rozpisała:)csmcy

festoon pisze...

ojej już późno i widzę,że tajemny szyfr do komentarza dodałam na końcu wypowiedzi,zmykam zatem,pa:)

Królewna pisze...

To się nazywa urlop! Super! To jest to, co królewna kocha najbardziej - oglądanie, zwiedzanie, a nie leżenie na plaży ;)
Fajnie, że już jesteś (mimo że Ty może jesteś innego zdania ;) )

Kama pisze...

hhhahaha Królewno fakt ja jestem innego zdania ale cieszy mnie, że ktoś cieszy się że już jestem:)i wracam do blogowania.Pozdrawiam. Przyznam że zawsze chodzę bledsza o 5 tonów od innych bo opalać się plackiem nie lubię i już chyba nie polubię

Anonimowy pisze...

Niedawno odkrylam twoj ZaKamarek i jestem nim zauroczona :)
A dzis z ogromna przyjemnoscia poczytalam o waszej wyrawie i poogladalam zdjecia.
A zdjecia wywolaly wspomnienia mojej baaardzo dawnej wizyyty w Pradze i ze wzruszeniem obejrzalam te miejsca, ktore u mnie zachowaly sie jedynie na kliszy (to tez juz staromodne slowo) wspomnien :) : przeurocza "Zlota Uliczka", ten wspanialy zegar, wszechobecne schody, panorama z roznych miejsc, Most Karola.
I jeszcze pamietam piwiarnie, do ktorej Szwejk (a raczej jego autor) chodzil na piwo - swietnie sie tam bawilismy :)
Pozdrawiam :)
Grazyna

Kama pisze...

Witaj Grażynko- bardzo się cieszę i, że tu wdeptujesz i że miłe wspomnienia Twoje z Pragi zbudziłam:)

Anonimowy pisze...

Parawie jak by tam była i widziała wszystko swoimi oczami. To mój ulubiony ale też i jedyny blog kltóry czytam, Kasiu buziaki jak zwykle i moc serdeczności ot zwykłej szarej Kasi

Kamilcia pisze...

piekne wakacje !! taka ilościa cudnych fotek zachęciłas mnie również do podróży :) o zwiedzaniu Pragi myślałam juz od dawna, ale widze, że warto dłuższą trasę zaplanowac :)
a cesarzowa - -dziś by to chyba nazwano anoreksją... w kazdym razie współczuje jej, choc piękna była...

Kama pisze...

Tak Kamilcia dokładnie ona miała anoreksję chociaż jej wysportowane umięśnione ciało nie wyglądało jak u typowych anorektyczek, ale to jej życie ją do tego doprowadziło pod wpływem wyrwania jej nagle z dziewczęcego świata beztroski, miała zaledwie 15 lat gdy wyszła za mąż, w świat dorosłości, cesarskiego dworu pełnego sztywnych zasad, obwarowań, ograniczeń,małżeństwa, w którym była kompletnie nierozumiana i samotna choć niby kochana bardzo przez męża, wrednej do granic teściowej-z dala od swojego Possenhoffen i rodziny ona na pewnym etapie zapadła jak oceniają to dziś badacze jej życia najprawdopodobniej na właśnie na anoreksję, cierpiała też na powracające ciężkie depresję i fobie lękowe.Bidulka serdecznie jej współczuję.