poniedziałek, 16 czerwca 2008

Coś na ząb o poranku

Co jakiś czas w pośpiechu - bo żarłok tylko czyha by zasiąść i zacząć jeść, pstryknę zdjęcie śniadanku-taka moja praktyka. Mam już małą galerię swoich śniadań z różnych pór roku i okresów w naszym życiu i widzę pewną tendencję rozwojową tzn. coraz większą dbałość o jakość spożywania posiłków.
Owszem miewam takie dni, gdy mi się najzwyczajniej po prostu nie chce,mam lenia i zjadłabym po chłopsku czyli wszystko na ladę i bierz co chcesz, szczególnie jest tak wtedy gdy nie mam pod ręką wystarczającej bazy warzywnej pod ciekawą, kolorową kombinację śniadaniową, wtedy takie tworzenie mnie nie satysfakcjonuje.
Warzywa to u mnie podstawa. Na mojej kanapce powinno być coś zielonego i czerwonego. Zielone i czerwone na jednej kanapce działają na mój apetyt wprost magicznie.

Smuci mnie jedynie fakt, że w kuchni z braku miejsca, ach te nasze kliteczki, nie mamy prawdziwego stołu, przy którym można by zasiąść,(stół to jednak coś więcej niż mebel użytkowy to serce domu), co prawda jest w kuchni lada- taka w klimacie rustykalnym, miło się przy niej siedzi i wpatruje w moje ziółka ale to i tak nie to co stół.

Tylko w spokojniejsze dni, w święta mamy czas, mamy chęć by przenosić się z całym tym wiktuałem śniadaniowo /serwisowym do pokoju.
Wiadomo przed pracą trudno o aż tak wielką determinację.


3 komentarze:

festoon pisze...

Podziwiam tę kompozycję,bo jak ja chodziłam do pracy,przed urodzeniem córeczki,to od razu szykowałam kanapki na szybko,ale co milsze,to to,że jadacie śniadania we dwójkę.
My wychodziliśmy o różnych porach.

anne pisze...

jejku, w codziennym zabieganiu niestety nie mamy czasu na tak wykwintne śniadania - mężowi kanapki do pracy (czasami liścik z wyznaniem w środku), a ja jogurt i saszetka musli - to nasza codzienność :(( ale zazdroszczę... za to weekend to już twarożek z rzodkiewką i pomidorem, chałka z dżemem lub miodek, kakao...
fajnie, że możecie razem zjeść śniadanie, porozmawiać o nadchodzącym dniu :)))

kama pisze...

liścik z wyznaniem do kanapki to wspaniała praktyka i przyznam, że choć ją znam z opowieści to tego jeszcze nie praktykowałam. Myślę, że tylko dlatego udaje nam się zjeść nieco bardziej uporządkowane śniadania,że nasze prace dają nam taką możliwość, choć już jakieś porozmawianie o nadchodzącym dniu wyczerpujące takie jakie mi się marzy nie wchodzi w grę.Jednak je się dość konkretnie i z nowymi siłami za kilka chwil bierze się już z dniem za bary.